niedziela, 4 listopada 2018

MIĘDZY PERUKOWCEM A WRZOSAMI



w arboretum pojawiłaś się nie wiadomo skąd
z pół sprawnym aparatem fotograficznym
szłaś lipową aleją mocno utykając na lewą nogę

nie miałaś sukni suto drapowanej na biodrach
ani długich włosów misternie upiętych w kok
nie byłaś białą damą nie byłaś też jesienią

choć pożółkłe liście ozdabiały  welurowy szal
zmienną mozaiką broszek haftów i koronek
a babie lato uczepiło się roztańczonych frędzli

burgundowe hortensje tak je nazwałaś
nabierały głębokiej barwy grzanego wina
nieświadome nadchodzących chłodów i szarugi


sobota, 29 września 2018

W PAŁACU STARYM


słucham jak grasz na fortepianie Krall and Seidler
tym wyjątkowym dziewiętnastowiecznym
należącym niegdyś do Zygmunta Noskowskiego

drewniane młoteczki ciepło otulone filcem
uderzają w struny rozciągnięte na metalowej ramie
w  ostromeckim parku jesień sięga koron drzew

tuż obok wiekowe fortepiany rezydują w kuluarach
rozstrojone roztrzęsione i przygłuche już nieco
wspominają z nostalgią czasy własnej świetności

podziwiam twoje dłonie - dłonie pianisty
zadbane delikatne o smukłych palcach 
biegających zadziwiająco lekko po klawiaturze

by po chwili z całej siły uderzyć 
kilka klawiszy na raz w głośnym akordzie 
czy ty to słyszysz czy słyszysz to Fryderyku 

kieruję myśli do kamiennego popiersia 
i pałacowego kota który zwykle ignoruje ludzi
ale czasem przychodzi posłuchać muzyki 

niedziela, 2 września 2018

STUDIUM CHWILI

                                                                                         zdjęcie z internetu

                                                      -  dla Małgorzaty Lebdy
                                                                                                 wiersz zamiast fotografii

noc wcale nie była taka ciemna
do granatu skłaniała się bardziej niż do czerni
wędrujące cienie przystanęły w świetle latarni

przytuliłaś się do słonecznika
z rozmiłowaniem i zjawiskowym zachwytem
przymknęłaś oczy nikły uśmiech rozjaśnił twarz

może w myślach pobiegłaś łąkami na przełaj
w stronę rodzinnego domu na podkarpackiej wsi
gdzie zza płotu witały cię kwiaty żółte piegowate

sterczące na wyniosłych łodygach
i brzęczenie miododajnych pszczół
wyobraźnia podpowiadała studium chwili

a może chwila sama w sobie stanowiła punctum poezji 
uchwycona na fotografii która nie powstała
chociaż powinna być

środa, 15 sierpnia 2018

PAMIĘTAJ


                                                                            zdjęcie z internetu
żebyś się za mnie modliła
powiedział cicho i tak samo cicho wyszedł
zostawiając za sobą drzwi otwarte na oścież

i ją
nagle posmutniałą
na progu

nie rozumiała
dlaczego wybrał w lesie tamto drzewo
i dlaczego nie wystruga dla niej pajacyka

wtorek, 15 maja 2018

WIOSENNA PRZEBUDZENIE

                                                                                                                                     zdjęcie z internetu
wyłoniłaś się z mgły 
w zwiewnej kwiecistej sukience
wzrokiem przenikałem przezroczystość

błądziłem po krągłościach i wgłębieniach
odnajdując idealną harmonię kształtów
bosymi stopami ledwie trącałaś stokrotki

tak słodko szeptałaś moje imię
ustami w kolorze dojrzałych malin
o których można jedynie pomarzyć wiosną

gotów byłem rozsmakować się w tobie
zatracić się bez pamięci zatopić do dna
ognie piekielne na anielskie skrzydła zamienić

spłoszona dzwonkiem budzika uciekłaś w mgłę
i wciąż nie wiem czy byłaś naprawdę 
czy tylko sennym majakiem zwiodłaś mnie o poranku


sobota, 7 kwietnia 2018

IMPLIKACJA


                                                                              zdjęcie z internetu
spotykamy się
przypadkiem mimochodem
na chwilę lub na dłużej
może na życie całe

potykamy się
o poglądy zasady dążenia
zbyt wysokie krawężniki
własne nogi  i wyboje

tykamy
rytmem serca
bardziej lub mniej miarowym
jak zegary te z wahadłem i te bez

my
niezależni hardzi podzieleni
chociaż może przez to właśnie
bliscy tak

wtorek, 3 kwietnia 2018

NAGLE


                                                                                                                                            zdjęcie z internetu
rozsmakowaliśmy się w sobie
gwałtownie coraz bardziej łakomie
niecierpliwie błądząc po atłasie skóry

zachłannie zagarniając się
w uścisku tak mocnym
jakby świat miał przestać istnieć

jutro przeczytamy w gazetach
o spektakularnym wybuchu supernowej
i o tym że kogoś zabrakło

sobota, 3 lutego 2018

SKAZA

                                       zdjęcie z internetu: rzeźba Camille Claudel "Walc".

o nieszczęsna Camille Claudel
naprawdę uwierzyłaś że pozwolą ci rozwinąć skrzydła
że nie przytną nie wyrwą nie skrępują

palcami gładziłaś linię pośladków rzeźbę piersi
namiętnych kochanków ranionych strzałą kupidyna
będą sobie wierni na wieki w bryle marmuru lub brązu

droga geniuszu nad przepaścią szaleństwa prowadzi
wystarczy jeden nierozważny krok by runąć w dół
wraz z echem zatrzaskiwanych drzwi tego świata

zniszczyć usunąć wszystko potem już tylko koty 
jęczeć będą o porankach bez radości przebudzenia
one nie snują intryg nie kradną nie zdradzają

przez dno butelki zwielokrotnienie jaźni
samotność w łachmanach wydaje się mniej bolesna
gdy po eksplozji furii zastyga skulona w kącie pokoju

okno nie jest bramą do wolności ani do piątego wymiaru
w korytarzach chichot odbija się od ścian Camille 
Camille Claudel może gdybyś nie była kobietą…

piątek, 24 listopada 2017

BEZ ZACHWYTU

                                                                                             zdjęcie z internetu
oswajam mglistość poranków
spóźnionych zaspanych 
leniwie wyłaniających się z mroku

w deszczu wirujących liści 
gubię kroki potykam się o przeszkody 
bardziej lub mniej realne

powietrze pełne wilgoci i zgnilizny
taki zapach ma matka ziemia
otulona listopadową melancholią

dłonią ocieram lepkość z czoła
głowę kryję pod kapturem
posiwiałych pajęczyn

myśli nie układają się w słowa
przecież świat i tak będzie istniał
beze mnie


piątek, 17 listopada 2017

SYNDROM ZNIEWOLENIA


samolot z Leeds ten o 17.25
przyleciał po raz kolejny bez ciebie
z jedynym wolnym miejscem przy oknie
koło lewego skrzydła

między niebem a ziemią
bilet rozpłynął się w chmurach
podobnie jak nadzieja na szczęśliwe zakończenie
wyżebrana za garść miedziaków

na huśtawce raz w górę raz w dół i obrót
najważniejsze żeby nie wypaść z orbity
nie wybuchnąć jak supernowa
a potem nie przemienić się w wiecznego karła

twoje odloty mają inny wymiar
zaznaczony białą kreską
stąd dotąd

niedziela, 9 lipca 2017

KROK ZA KROKIEM WCIĄŻ DALEJ

                                                                                                                                                  zdjęcie z internetu
powłóczmy się po ulicach miasta
bez pośpiechu bez celu bez sensu może
pozaglądajmy do kawiarnianych wnętrz

znowu jedzą mówiłaś mijając Magnolię
dzisiaj nie ma już Magnolii inni ludzie 
w innym miejscu siedzą przy innych stolikach

pozachwycajmy się słonecznym blaskiem
skrzącym się jak diament na lustrzanej wodzie
albo kroplami dżdżu w deszczowy dzień

przystańmy na chwilę  pośrodku mostu
tego który łączy i zbliża przeciwległe brzegi  
stamtąd widać trochę więcej trochę dalej

powłóczmy się po zaułkach i bulwarach
razem z wiatrem chociaż raz nie pod wiatr
po ulicach miasta – miasta w którym ty i ja


sobota, 8 lipca 2017

POECI

                                                                                                                                                     zdjęcie z internetu

poeci już tak mają
że zbytnio ufają
za bardzo kochają

dla nich nic albo wszystko
z jedną torbą nad urwisko 
za daleko i za blisko

na ulicach w ludzi tłumie
poznać ich nikt nie umie
myśli nie zrozumie

poeci żywią się chwilą
czasem palą czasem piją
wśród strof żyją

poniedziałek, 5 czerwca 2017

NOCNE ŻYCIE CIENI

                                                                                                                                     zdjęcie z internetu

po zmroku na ulicę wypełzają cienie
z ukrytych zakamarków zza kubłów i wiat
wyłaniają się ze szpar pod drzwiami

uwolnione od przynależności do konkretu
przeciągają się leniwie wylegują na schodach
albo tańczą kankana na krawężnikach

rozsiadają się w wiklinowych fotelach
pośród róż zwisających z pergoli i czytają
w rozproszeniu księżycowej poświaty

przed świtem cienie wracają do swoich ról
nieodłącznych towarzyszy śledzących każdy ruch
każdy gest każdy krok aż do zachodu słońca


piątek, 26 maja 2017

FANTASMAGORIE ODERWANE

                                                                                  zdjęcie z internetu, obraz: Pino Deani

może biegłaś średniowieczną uliczką
między szpalerem kamienic z gotyckimi oknami
przeskakiwałaś z kamienia na kamień

aby nie zabrudzić trzewików w rynsztoku
może niosłaś koszyk pełen konwalii
chociaż równie dobrze mogły być to róże

może w karczmie rozlewałaś czerwone wino 
z dzbana prosto w wysoko wzniesione szklanice
ocierałaś ręce o fartuch przewiązany na biodrach

może siedziałaś w salonie przy fortepianie
smukłymi palcami ledwie dotykając klawiszy
albo o miłości śpiewałaś w nocnych klubach

może z karabinem przedzierałaś się nocą
strzępkami bandaży opatrywałaś ropiejące rany 
może malowałaś farbą hasła na murze

może budowałaś dom układając cegłę po cegle
z dojrzałych owoców robiłaś kompoty na zimę
lub zapisywałaś kolejne kartki w kalendarzu

może patrzyłaś w gwiazdy łączyłaś słowa w wiersze
na brzegu morza zostawiałaś ślady stóp
morze - dlaczego nie mogę tam dojść w swoich snach

niedziela, 21 maja 2017

AMBITENDENCJA

                                                                                                                    zdjęcie z internetu

przekleństwo za ciasnej marynarki
rozłażącej się w szwach na ramionach i karku
z ledwie dopiętymi guzikami na brzuchu 

które z każdym krokiem próbują odpaść
oderwać się od wyciągniętych nad miarę nici 
przylgnąć do betonowych płyt chodnika

marynarki tak skutecznie krępującej żebra 
że wymusza nienaturalną płytkość oddechu
i klaustrofobiczną arytmię zniewolonego serca 

zapach świeżo skoszonej trawy bzu i konwalii
ech pobiegłbyś boso na spotkanie wiatru 
podatny na pieszczoty słonecznych promieni

przekleństwo za ciasnej marynarki
ślepe uliczki może i nie wszystko widzą
ale przecież głuche nie są 


wtorek, 2 maja 2017

NA LOMBARD STREET

                                                                                                                          zdjęcie z internetu

zadziwiająca mieszanina szaleństwa i fantazji
podparta logiką matematycznych kalkulacji
i niezwykłą precyzją wykonania

tylko tak można określić pokręconą serpentynę
z czerwoną nawierzchnią wciśniętą między klomby
i szpaler dwunastu niezbyt symetrycznych kamienic

wyglądających jakby przystanęły w pół kroku
podczas karkołomnej wspinaczki na wierzchołek wzgórza
ze szczególną dbałością o zachowanie poziomów kondygnacji

życie zwalnia wokół nas odurzone zapachem bugenwilli
spowolnione pełzającym ruchem  samochodów
w których hamulec staje się istotniejszy niż gaz

jeszcze zdążymy sprawdzić nachylenie kąta
policzyć zakręty bardziej zakręceni niż kiedykolwiek
zanim przyśpieszy czas zanim wezwie nas głos oceanu

czwartek, 6 kwietnia 2017

NA PRZYSTANKU O ZMIERZCHU

                                                                                                                         zdjęcie z internetu
zmrok przytula się do ulic wieczornie
jeszcze latarnie nie rozbłysły światłem
aby móc przejrzeć się w kałużach

jeszcze ptak trzepoce skrzydłami w gałęziach
i wiatr kołysze lekko wiosennymi pąkami
na przystanku autobusowym tylko ja

spoglądam na tablicę odjazdów
dziesięć minut – chwila zatrzymania w czasie
po prawej stronie teatr po lewej przedszkole

po pracy biegłam aby zdążyć aby odebrać
na wprost łuczniczka nieustannie napręża łuk
celuje strzałą jakby wskazywała kierunek

tam jest rodzinny dom i szkoła i kasztany
wędruję myślami wzdłuż ulicy przy parku
ulicy wielkich nadziei i wielkich rozczarowań

palcami dotykam biletu w kieszeni kurtki
jedna minuta jedna minuta to zbyt mało
można tu jeszcze wrócić albo nie odjeżdżać

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

ODLOTY

                                                                                                                               zdjęcie z internetu

moje odloty nie mają skrzydeł
nie tańczą bosanowy na środku ulicy
nie przeliczają ziaren piasku w klepsydrze

nie poddają się turbulencjom i prawu grawitacji
znacznie bliżej im do gwiazd i zachodów słońca
niż do świetliście lukrowanych poranków

nie potrzebują powietrznych korytarzy
terminali pasów startowych i tablic lotów
bez nawigacji docierają tam gdzie chcą

są orzeźwieniem w skwarny dzień lata
i ciepłym pledem w środku zimy
kokonem myśli z dala od jazgotu słów

w przestrzeni między ziemią a niebem
dzięki nim wszystko jest możliwe
nawet kiedy odlotom mym brakuje skrzydeł