sobota, 21 marca 2020

IMPASTO

                                                                 zdjęcie z internetu. Obraz - Justyna Kopania.
jak można zasnąć tak zwyczajnie
kiedy noc staje się inspiracją
hipnotyzuje fantastyką iluzji i bajki

przy sztaludze siadasz na drewnianym krześle
łączysz farby w pożądany kolor potem nożem
nakładasz na płótno grubymi warstwami

jakbyś malowała i rzeźbiła jednocześnie
w trójwymiarowości ujarzmiając światło
jak w złożonych parasolkach krople dżdżu

tak powstaje ulica lśniąca od deszczu
z domami po obu stronach i latarnią
sierp księżyca wśród gromady gwiazd 

i tych dwoje co podają sobie ręce 
czarny kot widzi wszystko czarny kot wie 
że artyści zwykle nie sypiają nocą

niedziela, 23 lutego 2020

IMPRESJA PROWANSALSKA

                                                                                  zdjęcie z internetu
noc nad Rodanem 
bezwiednie przylgnęłaś do ciemności
w tonacji wszelkich odcieni granatu

do ramienia mężczyzny milczącego obok
cóż wtedy wiedziałaś o szaleństwie 
obsesji i wewnętrznym chaosie

może łączyła was tylko chwila
spacer chrzęst butów na mokrym piasku
i zabytkowe miasto po drugiej stronie rzeki

zasypiające gasnącym światłem w oknach
latarnie których blask ledwie muskał fale
może łączyły was żółto –złote gwiazdy

wypatrywanie tej jednej spadającej
dającej nadzieję na spełnienie marzeń
w przeróżnych konstelacjach nie tylko gwiezdnych

sobota, 16 listopada 2019

PRZED OBRAZEM MUNCHA

                                                                                                                     zdjęcie z internetu

gdybyś spóźnił się na samolot do Oslo
z pewnością nie studiowałbyś teraz
szczegółowej anatomii krzyku

nie rozkładałbyś go na pierwiastki
beznadziei przerażenia bólu i bezsilności
nieuchronnie zmierzających ku erupcji

narastających pod sklepieniem czaszki
w zdeformowanej pozbawionej włosów głowie 
ciasno zakleszczonej w imadle dłoni

nie przerażałaby cię krwista łuna nad fiordem
i rozdziawione jak krater wulkanu usta
nie wpatrywałbyś się w obraz jak w lustro

niedziela, 11 sierpnia 2019

PRZENIKANIE

                                                                                     zdjęcie z internetu

alert pogodowy wypełniał się 
burza z piorunami ulewa wichura
żywioły natury osiągały apogeum

z wody jestem
z tętniącego źródła i rwących potoków
z rozkołysania fal między brzegami

z ognia jestem
z iskier rozproszonych i żaru palenisk
z płomiennej niecierpliwości i wygasania

z wiatru jestem
z powietrza i nagłych porywów
z cichych westchnień i przemijania

z ziemi jestem
z uprawnych pól i skalistych grani 
z ziaren piasku opadających w klepsydrze

wewnętrzna nieobecność oswajała lęk
na parapecie okna gromnica
przeciwstawiała się żywiołom


sobota, 11 maja 2019

REMINISCENCJA KOLECZKOWSKA


zapachniało świeżo parzoną kawą i kwiatami jabłoni
zajaśniało promieniem słońca utkanym w koronkach
w białym salonie duch poezji przysiadł na kanapach

monolog myśli przeglądał się w kolejnych wierszach 
między wersami było więcej swobodnej przestrzeni 
miejsca na dialog na refleksję na łzę spływającą z rzęs

każdy z nas miał inną wrażliwość i drogę za sobą inną
na krześle poduszki w kształcie serca kot na stole
chwile mijały zbyt szybko poganiane czasem

niedziela, 3 marca 2019

POGRZEB OJCA

                                                                                                                                                  zdjęcie z internetu
pierwszy szedł chłopak z krzyżem
za nim ksiądz we fioletowym ornacie
w odcieniu ciemnych kwiatów lawendy

potem byłeś ty tak nieprawdopodobnie ukryty
w dębowej trumnie z mosiężnymi uchwytami
powieźli po śniegu pod górę cmentarną aleją

modrzewie szumiały tak samo jak wcześniej
żegnały się z tobą konarami wolnymi od igieł
zdążyły cię dobrze poznać przez dziewięć lat

dalej garstka nas przytulonych do czerni
do ciężaru wieńców i kwiatów do szklanych zniczy
szliśmy w milczeniu niewyraźni łzawo rozmazani

przy grobie chwyciłaś zmrożoną grudkę ziemi
kto bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem
rozkruszyłaś palcami niech lekką będzie na wieki

dębowe wieko głucho zadudniło amen
dźwięk trąbki melodią docierał do sosen
cicho śpiewały ci kołysankę do snu

niedziela, 24 lutego 2019

CHWILA W CZASIE

                                                                                                                                 zdjęcie z internetu
tego roku wiosna przyszła wcześniej
zakwitła zawilcami na twoje urodziny
nie chciałeś poczekać

wolałeś odejść 
wraz z cichnącym śpiewem kolęd
kiedy sosnowy las skrzył się śnieżną bielą

tabliczka z krzyża mamy jak nieśmiertelnik 
zsunęła się w ślad za tobą
może to przypadek a może tak miało być

zegarek chodził dalej trybiki przesuwały 
wskazówki w jedynie słusznym kierunku
sekundnikiem spieszyły do pełnej minuty

to nie czas się zatrzymał to ty 
wysiadłeś na przystanku końca trasy
albo na początku nowej 


niedziela, 17 lutego 2019

PUNKT WIDOKOWY II

                                                                                                                       zdjęcie z internetu
wycięli drzewa morwy sprzed domu
skrzydlaci przyjaciele już nie przylecą
nie będą kłócić się o dojrzałość owoców

przepychać się trzepotać skrzydłami
przeskakiwać z furkotem z gałęzi na gałąź
nie będą więcej siadać na parapecie

po drugiej stronie okna puste krzesło 
wsparte szczebelkowym oparciem o stół
nogami kurczowo trzyma się podłogi

jakby chciało ocalić swój drewniany byt
niedoskonały przecież wytarty i rozchwiany
przed ostatecznym sądem

cisza w kącie przyklękła żałobnie
dławi w gardle wyciska łzy z oczu
na paciorkach różańca modli się o wieczność


sobota, 2 lutego 2019

PIĘĆ MINUT

     
                                                                                                      

                                                                                                                                           zdjęcie z internetu
pięć minut skulenia się w sobie
przybierania pozycji embrionalnej
ze skrzyżowanymi ramionami na piersiach

chwila równoległa wyrwana z czasu
gdzieś pomiędzy snem a rzeczywistością
pomiędzy niebytem a konkretem

kiedy świadomość wsącza się w mózg
dozowana jak kroplówka z pierwiastkami
kropla po kropli wczoraj w dzisiaj

po pulsowanie skroni i wyciągnięcie ręki
w stronę budzika aby nie drażnił ciszy
by nie obudził tego czego nie można obudzić

pięć minut scalania rozsypanych kawałków
w mizerną całość  gotową podjąć wyzwanie
musisz wstać musisz iść musisz

niedziela, 20 stycznia 2019

ODWIEDZINY

                                                                                                                                               zdjęcie z internetu
na szpitalnym korytarzu zatrzymałaś się 
przed oszklonymi drzwiami z napisem neurologia
mózg krztusił się w oparach myśli

nerwy napięte jak struny skrzypiec
gotowe były jękiem wedrzeć się w ciszę
wewnątrz serce biło tak niespokojnie

jak serce zająca dygoczącego pod miedzą
gdyby nie skóra rozpadłabyś się na kawałki
przezroczystość pozwalała na obserwację

bliżej nieokreślonego „niepoddawajsię”
krążyło między kroplówką maską z tlenem 
pampersami i inwalidzkim wózkiem

nie poddawaj się - słowa utworzyły logiczny ciąg
usta wykrzywiły się w uśmiechu
ręka otworzyła drzwi

piątek, 11 stycznia 2019

WEJŚCIE


                                                                                                             zdjęcie z internetu                                                
drzwi były już naprawdę stare
wsparte na przerdzewiałych zawiasach
jak na inwalidzkich kulach

z wysiłkiem szorowały kamienną posadzkę
niechętnie zapraszając gości do wnętrza
ceglanej piwnicy wymalowanej na popiel

z jękiem otrzepywały wystające drzazgi
i farbę zapewne pamiętającą lata rozkwitu
kamienicy z początku ubiegłego stulecia

mosiężna gałka dawno straciła połysk
rozchwiana z poluzowaną podkładką
jak rozjuszony pies kąsała ufne palce

nie nabyłaś umiejętności przenikania
krok w przód krok w tył chwila wahania
maszkarony chichocząc założyły się o wiersz


czwartek, 22 listopada 2018

PUNKT WIDOKOWY

           
                                                                                                                                         zdjęcie z internetu
czasami widok z okna obejmuje cały świat
piasek Sahary zgłębiony kolorem tynku
na ścianie sąsiedniej wiekowej kamienicy 

z lufcikami szeroko otwartymi do muzyki
do sal koncertowych z genialną akustyką
i kryształowymi żyrandolami w foyer

po niebie bezkresnym i błękitnym jak ocean
przepływają obłoki żaglowcom podobne
krzewy morwy sięgają wyżej drugiego piętra

zieloność zmienia się w złoto później w nagość
gołębie z jasnymi obwódkami na szyi trzepoczą
skrzydłami wśród gałęzi czasem przysiadają

na parapecie zaglądają do wnętrza pokoju
w którym siedzisz przy stole wsparty o laskę
i przez otwarte okno patrzysz na świat

niedziela, 4 listopada 2018

MIĘDZY PERUKOWCEM A WRZOSAMI



w arboretum pojawiłaś się nie wiadomo skąd
z pół sprawnym aparatem fotograficznym
szłaś lipową aleją mocno utykając na lewą nogę

nie miałaś sukni suto drapowanej na biodrach
ani długich włosów misternie upiętych w kok
nie byłaś białą damą nie byłaś też jesienią

choć pożółkłe liście ozdabiały  welurowy szal
zmienną mozaiką broszek haftów i koronek
a babie lato uczepiło się roztańczonych frędzli

burgundowe hortensje tak je nazwałaś
nabierały głębokiej barwy grzanego wina
z imbirem goździkami i cynamonem 


sobota, 29 września 2018

W PAŁACU STARYM


słucham jak grasz na fortepianie Krall and Seidler
tym wyjątkowym dziewiętnastowiecznym
należącym niegdyś do Zygmunta Noskowskiego

drewniane młoteczki ciepło otulone filcem
uderzają w struny rozciągnięte na metalowej ramie
w  ostromeckim parku jesień sięga koron drzew

tuż obok wiekowe fortepiany rezydują w kuluarach
rozstrojone roztrzęsione i przygłuche już nieco
wspominają z nostalgią czasy własnej świetności

podziwiam twoje dłonie - dłonie pianisty
zadbane delikatne o smukłych palcach 
biegających zadziwiająco lekko po klawiaturze

by po chwili z całej siły uderzyć 
kilka klawiszy na raz w głośnym akordzie 
czy ty to słyszysz czy słyszysz to Fryderyku 

kieruję myśli do kamiennego popiersia 
i pałacowego kota który zwykle ignoruje ludzi
ale czasem przychodzi posłuchać muzyki 

niedziela, 2 września 2018

STUDIUM CHWILI

                                                                                         zdjęcie z internetu

                                                      -  dla Małgorzaty Lebdy
                                                                                                 wiersz zamiast fotografii

noc wcale nie była taka ciemna
do granatu skłaniała się bardziej niż do czerni
wędrujące cienie przystanęły w świetle latarni

przytuliłaś się do słonecznika
z rozmiłowaniem i zjawiskowym zachwytem
przymknęłaś oczy nikły uśmiech rozjaśnił twarz

może w myślach pobiegłaś łąkami na przełaj
w stronę rodzinnego domu na podkarpackiej wsi
gdzie zza płotu witały cię kwiaty żółte piegowate

sterczące na wyniosłych łodygach
i brzęczenie miododajnych pszczół
wyobraźnia podpowiadała studium chwili

a może chwila sama w sobie stanowiła punctum poezji 
uchwycona na fotografii która nie powstała
chociaż powinna być

środa, 15 sierpnia 2018

PAMIĘTAJ


                                                                            zdjęcie z internetu
żebyś się za mnie modliła
powiedział cicho i tak samo cicho wyszedł
zostawiając za sobą drzwi otwarte na oścież

i ją
nagle posmutniałą
na progu

nie rozumiała
dlaczego wybrał w lesie tamto drzewo
i dlaczego nie wystruga dla niej pajacyka

wtorek, 15 maja 2018

WIOSENNA PRZEBUDZENIE

                                                                                                                                     zdjęcie z internetu
wyłoniłaś się z mgły 
w zwiewnej kwiecistej sukience
wzrokiem przenikałem przezroczystość

błądziłem po krągłościach i wgłębieniach
odnajdując idealną harmonię kształtów
bosymi stopami ledwie trącałaś stokrotki

tak słodko szeptałaś moje imię
ustami w kolorze dojrzałych malin
o których można jedynie pomarzyć wiosną

gotów byłem rozsmakować się w tobie
zatracić się bez pamięci zatopić do dna
ognie piekielne na anielskie skrzydła zamienić

spłoszona dzwonkiem budzika uciekłaś w mgłę
i wciąż nie wiem czy byłaś naprawdę 
czy tylko sennym majakiem zwiodłaś mnie o poranku


sobota, 7 kwietnia 2018

IMPLIKACJA


                                                                              zdjęcie z internetu
spotykamy się
przypadkiem mimochodem
na chwilę lub na dłużej
może na życie całe

potykamy się
o poglądy zasady dążenia
zbyt wysokie krawężniki
własne nogi  i wyboje

tykamy
rytmem serca
bardziej lub mniej miarowym
jak zegary te z wahadłem i te bez

my
niezależni hardzi podzieleni
chociaż może przez to właśnie
bliscy tak

wtorek, 3 kwietnia 2018

NAGLE


                                                                                                                                            zdjęcie z internetu
rozsmakowaliśmy się w sobie
gwałtownie coraz bardziej łakomie
niecierpliwie błądząc po atłasie skóry

zachłannie zagarniając się
w uścisku tak mocnym
jakby świat miał przestać istnieć

jutro przeczytamy w gazetach
o spektakularnym wybuchu supernowej
i o tym że kogoś zabrakło

sobota, 3 lutego 2018

SKAZA

                                       zdjęcie z internetu: rzeźba Camille Claudel "Walc".

o nieszczęsna Camille Claudel
naprawdę uwierzyłaś że pozwolą ci rozwinąć skrzydła
że nie przytną nie wyrwą nie skrępują

palcami gładziłaś linię pośladków rzeźbę piersi
namiętnych kochanków ranionych strzałą kupidyna
będą sobie wierni na wieki w bryle marmuru lub brązu

droga geniuszu nad przepaścią szaleństwa prowadzi
wystarczy jeden nierozważny krok by runąć w dół
wraz z echem zatrzaskiwanych drzwi tego świata

zniszczyć usunąć wszystko potem już tylko koty 
jęczeć będą o porankach bez radości przebudzenia
one nie snują intryg nie kradną nie zdradzają

przez dno butelki zwielokrotnienie jaźni
samotność w łachmanach wydaje się mniej bolesna
gdy po eksplozji furii zastyga skulona w kącie pokoju

okno nie jest bramą do wolności ani do piątego wymiaru
w korytarzach chichot odbija się od ścian Camille 
Camille Claudel może gdybyś nie była kobietą…

piątek, 24 listopada 2017

BEZ ZACHWYTU

                                                                                             zdjęcie z internetu
oswajam mglistość poranków
spóźnionych zaspanych 
leniwie wyłaniających się z mroku

w deszczu wirujących liści 
gubię kroki potykam się o przeszkody 
bardziej lub mniej realne

powietrze pełne wilgoci i zgnilizny
taki zapach ma matka ziemia
otulona listopadową melancholią

dłonią ocieram lepkość z czoła
głowę kryję pod kapturem
posiwiałych pajęczyn

myśli nie układają się w słowa
przecież świat i tak będzie istniał
beze mnie


piątek, 17 listopada 2017

SYNDROM ZNIEWOLENIA


samolot z Leeds ten o 17.25
przyleciał po raz kolejny bez ciebie
z jedynym wolnym miejscem przy oknie
koło lewego skrzydła

między niebem a ziemią
bilet rozpłynął się w chmurach
podobnie jak nadzieja na szczęśliwe zakończenie
wyżebrana za garść miedziaków

na huśtawce raz w górę raz w dół i obrót
najważniejsze żeby nie wypaść z orbity
nie wybuchnąć jak supernowa
a potem nie przemienić się w wiecznego karła

twoje odloty mają inny wymiar
zaznaczony białą kreską
stąd dotąd

niedziela, 9 lipca 2017

KROK ZA KROKIEM WCIĄŻ DALEJ

                                                                                                                                                  zdjęcie z internetu
powłóczmy się po ulicach miasta
bez pośpiechu bez celu bez sensu może
pozaglądajmy do kawiarnianych wnętrz

znowu jedzą mówiłaś mijając Magnolię
dzisiaj nie ma już Magnolii inni ludzie 
w innym miejscu siedzą przy innych stolikach

pozachwycajmy się słonecznym blaskiem
skrzącym się jak diament na lustrzanej wodzie
albo kroplami dżdżu w deszczowy dzień

przystańmy na chwilę  pośrodku mostu
tego który łączy i zbliża przeciwległe brzegi  
stamtąd widać trochę więcej trochę dalej

powłóczmy się po zaułkach i bulwarach
razem z wiatrem chociaż raz nie pod wiatr
po ulicach miasta – miasta w którym ty i ja


sobota, 8 lipca 2017

POECI

                                                                                                                                                     zdjęcie z internetu

poeci już tak mają
że zbytnio ufają
za bardzo kochają

dla nich nic albo wszystko
z jedną torbą nad urwisko 
za daleko i za blisko

na ulicach w ludzi tłumie
poznać ich nikt nie umie
myśli nie zrozumie

poeci żywią się chwilą
czasem palą czasem piją
wśród strof żyją

poniedziałek, 5 czerwca 2017

NOCNE ŻYCIE CIENI

                                                                                                                                     zdjęcie z internetu

po zmroku na ulicę wypełzają cienie
z ukrytych zakamarków zza kubłów i wiat
wyłaniają się ze szpar pod drzwiami

uwolnione od przynależności do konkretu
przeciągają się leniwie wylegują na schodach
albo tańczą kankana na krawężnikach

rozsiadają się w wiklinowych fotelach
pośród róż zwisających z pergoli i czytają
w rozproszeniu księżycowej poświaty

przed świtem cienie wracają do swoich ról
nieodłącznych towarzyszy śledzących każdy ruch
każdy gest każdy krok aż do zachodu słońca