niedziela, 10 stycznia 2010

WIECZERZA


pośród smukłych brzóz
wyrosłych na skraju drogi z samosiejek
polodowcowy kamień
mchem obrasta od północnej strony

coraz chłodniej
niechętnie pustoszeją zaułki
z samotnej bezdomności

w noclegowni brata alberta
pomarszczone dłonie splatają się
na wykrochmalonym obrusie
tworzą dach nad okruszkami chleba

rozsypały się niezdarnie
jak dzieci po świecie
pogubione we mgle niepamięci

myśli błądzą
i tak trudno podnieść głowę
znad talerza zupy

czwartek, 31 grudnia 2009

SYLWESTER TROCHĘ INNY

witała nowy rok w ażurach bandaży
misternie owiniętych
wokół ogolonej głowy

za oknami plejada fajerwerków
fontanną kolorów tryskała wśród gwiazd
petardy zagłuszały bicie serca

unosiła palce do brzegów kołdry
w tanecznym układzie
na bose stopy

czółenka w zaciszu półek
podziwiały wieczorową suknię
na wieszaku w domu

strzelały korki szampana
czas przekraczał kolejny próg
życzeniami pomyślności oszalał świat

na oiomie
budziła się ponownie do życia
lżejsza o guz

- Irenie

sobota, 26 grudnia 2009

PUSTE MIEJSCE



tulą ciebie do snu
sosnowe kołysanki
tenor wiatru w świerkowych igłach

śnieg okrywa puchową kołdrą
lulajże lulaj powtarza las
w ciszy nocy tej jednej jedynej

lśnią płomienie w szklanych zniczach
kolorowe jak lampki na choince
na której mniej bombek niż zazwyczaj

lodowacieją storczyki i róże
między nimi betlejemska gwiazda
urzeka karminową świeżością

w kieszeniach zmięte chustki
wilgotne i takie dzisiaj bez znaczenia
bo przecież Bóg się rodzi

czwartek, 24 grudnia 2009

W TEN SZCZEGÓLNY CZAS




zaświeć gwiazdo wigilijna
pokaż drogę do stajenki
tam gdzie w żłobie Jezus leży
pośród siana nagusieńki

kołysankę matka śpiewa
obok Józef starszy wiekiem
patrzy nieco zadziwiony
jak sam Bóg stał się człowiekiem

z pól pasterze nadbiegają
nisko głowę skłania bydło
dary wiozą trzej królowie
mirrę złoto i kadzidło

dziś opłatkiem się dzielimy
w blasku Twojej świętej chwały
podnieś rękę i ze żłóbka
pobłogosław naród cały

wtorek, 8 grudnia 2009

ZAMIESZKASZ TUTAJ

wybraliśmy dla ciebie nowy dom
dom na wzgórzu
z widokiem na zachody słońca

po przeciwnej stronie las
stare sosny lśnią bursztynem żywicy
kołyszą się szumiąc o wieczności

niedaleko mostek i stawidła młyna
struga wypełniona wodą po brzegi
szemrze coś o przemijaniu

a nad wszystkim niebo
bliżej niż kiedykolwiek
burą chmurę przytula do ziemi

do milczących krzyży
pośród których wyrósł dziś
jeszcze jeden

NIEBO PŁACZE DESZCZEM


wokół nas skrzydlate anioły
emanują dobrymi myślami
przytulają do serca
ocierają łzy

nawet te z koronki
w kolorze białym czy ecru
wykrochmalone lub nie
to już bez znaczenia

ważne tylko że są

czwartek, 19 listopada 2009

KRÓTKI SMS DO MAĆKA

Cześć, to ja.
Wysyłam ci SMS
gdzieś w świat.
Gdzieś tam.
W eterze cisza
I wkoło noc.
I nie ma nic.
Może sen
nadejdzie tuż
przed dniem.
Cześć, to ja.
Krótkim SMS-em
całuję cię
na dobranoc.
I kocham Cię.
I jestem wciąż
przy Tobie.
I wciąż ta sama.
Twoja mama.

sobota, 14 listopada 2009

KIEDY ŚPISZ


Kiedy śpisz,
twoja twarz
nabiera łagodności,
dziecięcego wyrazu,
bezbronnego wobec
siły spokoju.
Uśmiechasz się
do swoich marzeń,
do snów, których jutro
nie będziesz pamiętać.
Równym oddechem
wypełniasz ciszę,
wyznaczasz rytm nocy
jak bezwzględny metronom,
aż po dysonans
cichego chrapnięcia.
Blask księżyca,
Przylgnął do czoła
w czułym geście
spóźnionych życzeń
dobrej nocy.

środa, 11 listopada 2009

ERA


Nastała era
komputera
i zmora
monitora.
W względnej ciszy
szum klawiszy
wdzięcznie gra
to ja:
Wirtuoz Klawiatury,
w sercu mury,
we fraku dziury,
przed oczami grube szkła.
Obok ława,
na niej kawa,
wciąż ta sama,
bo od rana
nie łykana,
i suchary dwa.
Koncert trwa.

środa, 4 listopada 2009

JESIENNE REQUIEM

na cmentarzu nie muszę udawać
czarnym krukom podobna
w żałobie

rozpościeram ramiona
krzyżem ciała cień znaczę
wśród grobów

ja obca
inna bo żywa
dygocę

dreszczem silniejszym ode mnie
wiatr szarpie za włosy
niemiłosiernie

krzyczę
tak głośno krzyczę
ciszą

liście szeleszczą
swoje październikowe
memento

niedziela, 1 listopada 2009

KWIATY WSPOMNIEŃ



chryzantemy
nie boją się chłodu jesiennych dni
pierwszego szronu wśród gasnących
płomyków świec

pochylają się
nad mogiłami przy cmentarnych alejkach
tak nisko jakby chciały słyszeć
ziemi szept

kołyszą się
melancholią wiatru wzruszone
dyskretną wonią szukając w pamięci
tych których nie ma

przechowują
pocałunki ledwie muśnięte dotykiem ust
ślady łez ukradkiem otarte
wierzchem dłoni

piątek, 23 października 2009

DYNAMICZNIE LUB STATYCZNIE


jesiennie
coraz bardziej ponuro i sennie

kolczaste kasztany na głowę
lecz tylko łupiny połowę
wygarniam spod liści

żadnych korzyści

w poszukiwaniu słońca
krople deszczu strącam
i mokre mam rękawy

nie ma sprawy

ptaki odlatują na południe
zanim mróz zawita grudniem
zdążą wrócić przed majem

ja na zimę zostaję

Z LETNIEGO NA ZIMOWY


opadają liście za oknem
w jesiennych dreszczach
brunatnieje świat

znów rozpalasz w kominku
zapałka podpałka trzask
i trochę cieplej między nami

strzeliły iskry ogniem
w oczach blaskiem
przez chwilę

dotykasz
nie mówię nie
kot usnął w pralce

niedziela, 18 października 2009

DYSONANS


rozdzieliła nas chwila
wzruszeniem ramion
odłożona na później
aż po milczącą samotność
przy wystygłej kawie

odwrócenie plecami
wyzwoliło hibernację uczuć
pewną dozę bezczynności
bez poszukiwań
i pytania dlaczego

bezludne wyspy
tworzą się tuż obok

poniedziałek, 12 października 2009

WSCHODEM SŁOŃCA DZIEŃ SIĘ ZACZYNA

wśród porannych mgieł zatańczę raz jeszcze
strącę rosę z źdźbeł trawy bosymi stopami
i do piersi przytulę kolorowe liście
wiatrem niesione z rozbudzonych drzew

skinieniem głowy pajęczynę we włosy wplotę
nagość ramion woalem szarości przesłonię
zawstydzonym motylom podaruję uśmiech
małą cząstkę siebie na powitanie dnia

sobota, 10 października 2009

HAIKU


samotność barki
we mgle światła nieostre
cumy rzucone
*
portowe światła
mgłą spowite nabrzeże
mrok w obiektywie
*
blaski na wodzie
barka mgłą otulona
pryzmaty zbędne
*
blask świateł nocą
migawka nie nadąża
ulice puste
*
senne rewiry
opustoszałe miasto
królują światła
*
inne widoki
z odległej perspektywy
bliżej czy dalej?

piątek, 9 października 2009

HAIKU


*
klucz dzikich gęsi
z północy na południe
jesień za progiem
*
jesienne kwiaty
złociste chryzantemy
na cmentarzu łza
*
ogniste niebo
na horyzoncie usta
zachodzi słońce
*
woda paruje
gęsta mgła unosi się
nad taflą rzeki
*
światła i cienie
utrwalone na kliszy
pozostałym sen

wtorek, 6 października 2009

JESIENNY WALC


Zakołysał się świat, zawirował.
Wiatr zaświstał melodię w źdźbłach traw.
Cichym altem im deszcz zawtórował
W szumie fal spontanicznych braw.

Wnet tatarak się porwał do tańca.
Z dala słychać kormoranów śpiew
I sitowie już prosi do walca
Smukłą trzcinę, co stoi wśród drzew.

W drugiej parze – wodorost z pokrzywą
Obejmują się czule, bez słów.
„Ech”, przeklina swą dolę parszywą
Zwiędły liść liliowego bzu.

Zaszumiały zgorszone szuwary.
Cichym szeptem zasyczała trawa
I rozpierzchły się tańczące pary,
I podniosła się ogromna wrzawa.

Dyrygent podniósł batutę do góry.
W jednej ciszy roślinność przysiadła.
W dzikiej walce zwarły się chmury,
Ktoś zawołał – „Hej! Więcej światła!”

I mruknęło, zagrzmiało, zadudniło.
Świetlików lampy na nowo rozbłysły.
Na parkiecie znów się zapełniło,
Spod kamieni jaszczurki wyszły.

Wtem promień słońca wyjrzał leniwie.
Wiatr przestał gwizdać, gdyż brakło mu tchu.
Strząsnęły z igieł sosny leciwe
Ostatnie krople jesiennego dżdżu.

piątek, 2 października 2009

PARKOWE ALEJKI


październikiem rozkwitają klony
jarzębina czerwienią uwodzi
w złotym słońcu jaśnieją korony
a pod nimi starzy i młodzi

liściom wiele do tańca nie trzeba
oddech wiatru i słowa szeptane
jesień tuli troskliwie drzewa
mgłą okrywa wcześnie nad ranem

klucz dzikich gęsi niebo otwiera
między chmurami znaki wolności
jesienny bukiet po drodze zbieram
w ciepłych kolorach namiętności

SENTYMENTALNIE


popatrz już wkoło jesień
zagląda do okien i puka do drzwi
kolorowe liście z sobą niesie
na długie wieczory i deszczowe dni

popatrz już mgła nad wodą
ściele się jak srebrny welon albo szal
nieprzeciętną zachwyca urodą
tylko jakoś spadających liści żal

popatrz lecą kasztany
wiatr zamiata zeschłe liście aż pod płot
pocałuj mnie pocałuj kochany
ramionami ochroń przed nadejściem słot

sobota, 26 września 2009

NIEZMIERZONE PRZESTRZENIE...


Niezmierzone przestrzenie
Łąk zielonych, kwieciem przybranych,
Łanów zbóż wysmaganych wiatrem,
Przepasanych wstęgą polnych dróg,
Wiodących aż po horyzont,
Gdzie ziemia z niebem się łączy
I klamrą tęczy spina.

Niezmierzone przestrzenie,
Chabrów, maków, rumianku,
Stawów porośniętych trzciną,
Z płaczącą wierzbą starą,
Co w zadumie przysiadła na brzegu
I z białą korą brzóz,
Szumiących dziś jakoś inaczej.

Oczami widok ten chłonę,
By zatrzymać go na zawsze,
Głęboko do serca schować,
Jak skarb najdroższy, jak skałę,
Na której budować mi przyjdzie,
Zanim całkiem odejdę, odpłynę,
Zanim powiem: „Witaj Irlandio!”

niedziela, 20 września 2009

CZAS NA URLOP


zawieź mnie kabrioletem do Palermo
dlaczego właśnie tam nie pytaj
spakowałam już szare dni
długie bezsenne noce
wystawiłam za próg
brzuchate walizki
one nie jadą

zabierz mnie w podróż na południe
tak jak stoję w zwykłej sukience
u stóp Monte Pellegrini
swoje stopy postawię
podniosę głowę
niewzruszona
jak głaz

porwij mnie choćby dziś na Sycylię
nie obejrzę się nawet za siebie
w morskich falach odnajdę
spokojniejsze spojrzenie
oczu moich twoich
przez chwilę
wyraźniej

piątek, 11 września 2009

ZAKRĘT

Wargami spijasz rosę z płatków róź,
Splatasz dłonie w wieniec laurowy
Wysoko nad głową
I tylko ty sądzisz,
że jesteś Cezarem.

Wzniesiony nad tłumem, nad światem
Zaciskasz oczy do łez,
A tam – Statua Wolności
W chmur koronę spowita
Kryje zbolałą twarz.

W nikłym blasku świecy
Setki zdań niedokończonych,
Zaczętych myśli, przerwanych snów,
Oszalały łomot serc
Na skrzydłach białych mew.

Ponad czasem, ponad dymem
Wznosisz obie dłonie do laurów,
Wargami szukasz pąków krwawych róź.
I tylko ty sądzisz,
że jesteś Cezarem.

11.09.2001 r.

środa, 9 września 2009

WARTKIE MYŚLI


nachyl się jarzębino
nad górskim potokiem
zanim z gór wody spłyną
korytem szerokim
błyśnij w słońcu koralami
i zatańcuj z góralami
jak ta młoda panna
jak ta panna

posłuchaj jarzębino
o czym szumi woda
młodzieńcze lata miną
tak jak i uroda
ciesz się z życia póki pora
nim starości przyjdzie zmora
jak ta młoda panna
jak ta panna

kołysz się jarzębino
niech wiatr w liściach śpiewa
w głowie czerwone wino
powoli dojrzewa
opleć dłonie gałązkami
raduj serce pieszczotami
jak ta młoda panna
jak ta panna

sobota, 5 września 2009

REQUIEM



Pochylam głowę przed wczoraj, przed jutrem,
Choć dziś się jeszcze nie skończyło.
Zegar odmierza kolejne godziny,
Kolejne słowa tracą swój sens.

Zawieszony w próżni balansuję
Gdzieś między nicością i pewnością.
Wiatr marzenia w umyśle potargał,
Powyrywał korzenie snów.

To nie sztorm, nie wicher, nie burza
Zatrzymały mnie tutaj w pół kroku.
Ziarnko piasku w klepsydrze ostatnie
Z wielkim hukiem upadło na stos.

wtorek, 1 września 2009

KU PAMIĘCI

mówisz: pada deszcz
a ja dostrzegam pojedyncze krople
wciśnięte w strugę wody

stukają miarowo o parasol
jak hickorowe pałeczki
w wojskowe werble

maszerują myśli lewa prawa
w błocie utrwalony ślad
już nie wiadomo czyj

na wieńcu biało- czerwona

sobota, 29 sierpnia 2009

PUSTKA


starannie dobierałeś słowa
według wzorców schematów szablonów
niepotrzebnie skoro i tak
na wiatr rzuciłeś
nie będę gonić za echem
nasłuchiwać w źdźbłach trawy

na okruszku chleba przysiadła biedronka
pod stopami piasek

widzisz zostały tylko kropki

wtorek, 25 sierpnia 2009

NA GÓRALSKIM ZYDLU

smutno mi
rzewne piosnki grają
na smykach na gęślach

spod sosrębu
sabałowe nutki
magię gór rozsiały



w szklance piwo
spienione po brzegach
jak morze jak jantar

karczemne myśli
tańczą zbójnickiego
między północą a południem

czwartek, 13 sierpnia 2009

STEPOWANIE


na bezdrożach
kępy traw dziko porosłych
stos kamieni usypany w kurhan

wiatr zamiata polne kwiaty
zeschnięte na popiół

tętent kopyt
konie w stajni łby podniosły

to tylko myśli
tuman kurzu nad stepem

sobota, 8 sierpnia 2009

BICIE SERCA


jeszcze jeden krok
jeszcze wody łyk
zaciskamy zęby i do przodu

jeszcze parę słów
jeszcze jeden dzień
od wschodu słońca do zachodu

lecz może jutro inaczej
chociaż wkoło wariuje świat
może niebo zobaczę
w twoich oczach bezbarwnych od lat

może polnymi drogami
pobiegniemy na drugą stronę
inni a jednak ci sami
odnajdziemy marzenia zgubione

jeszcze jeden grosz
jeszcze jeden ruch
ocieramy wierzchem dłoni pot z czoła

jeszcze złudzeń błysk
jeszcze kilka chwil
nikt nie czeka i nikt nie woła