czwartek, 6 kwietnia 2017
NA PRZYSTANKU O ZMIERZCHU
zdjęcie z internetu
zmrok przytula się do ulic
wieczornie
jeszcze latarnie nie rozbłysły
światłem
aby móc przejrzeć się w kałużach
jeszcze ptak trzepoce skrzydłami
w gałęziach
i wiatr kołysze lekko wiosennymi
pąkami
na przystanku autobusowym tylko
ja
spoglądam na tablicę odjazdów
dziesięć minut – chwila
zatrzymania w czasie
po prawej stronie teatr po lewej
przedszkole
po pracy biegłam aby zdążyć aby
odebrać
na wprost łuczniczka nieustannie napręża
łuk
celuje strzałą jakby wskazywała
kierunek
tam jest rodzinny dom i szkoła i
kasztany
wędruję myślami wzdłuż ulicy przy
parku
ulicy wielkich nadziei i wielkich
rozczarowań
palcami dotykam biletu w kieszeni
kurtki
jedna minuta jedna minuta to zbyt
mało
można tu jeszcze wrócić albo nie
odjeżdżać
poniedziałek, 3 kwietnia 2017
ODLOTY
zdjęcie z internetu
moje odloty nie mają skrzydeł
nie tańczą bosanowy na środku ulicy
nie przeliczają ziaren piasku w klepsydrze
nie poddają się turbulencjom i prawu grawitacji
znacznie bliżej im do gwiazd i zachodów słońca
niż do świetliście lukrowanych poranków
nie potrzebują powietrznych korytarzy
terminali pasów startowych i tablic lotów
bez nawigacji docierają tam gdzie chcą
są orzeźwieniem w skwarny dzień lata
i ciepłym pledem w środku zimy
kokonem myśli z dala od jazgotu słów
w przestrzeni między ziemią a niebem
dzięki nim wszystko jest możliwe
nawet kiedy odlotom mym brakuje skrzydeł
moje odloty nie mają skrzydeł
nie tańczą bosanowy na środku ulicy
nie przeliczają ziaren piasku w klepsydrze
nie poddają się turbulencjom i prawu grawitacji
znacznie bliżej im do gwiazd i zachodów słońca
niż do świetliście lukrowanych poranków
nie potrzebują powietrznych korytarzy
terminali pasów startowych i tablic lotów
bez nawigacji docierają tam gdzie chcą
są orzeźwieniem w skwarny dzień lata
i ciepłym pledem w środku zimy
kokonem myśli z dala od jazgotu słów
w przestrzeni między ziemią a niebem
dzięki nim wszystko jest możliwe
nawet kiedy odlotom mym brakuje skrzydeł
niedziela, 26 marca 2017
WBREW LOGICE
zdjęcie z internetu
próbowałaś naprawić wyrwane skrzydła
składałaś kleiłaś wygładzałaś poszarzałe pióra
choć wiedziałaś że i tak już nie pofruną
upadłym aniołom
wiatr sypie piachem w oczy
za zakrętem ulicy
próbowałaś naprawić wyrwane skrzydła
składałaś kleiłaś wygładzałaś poszarzałe pióra
choć wiedziałaś że i tak już nie pofruną
upadłym aniołom
wiatr sypie piachem w oczy
za zakrętem ulicy
poniedziałek, 6 marca 2017
PO PÓŁNOCNEJ STRONIE CZASU
zdjęcie z internetu
pospadały ze świecznika ogarki świec
z wypalonym knotem wewnątrz woskowej korony
płomień od wczoraj nie doczekał jutra
chociaż płonął jasno i ciepłem się dzielił
wrażliwy na najlżejsze drgnienie powietrza
świece wypłakiwały się oleistymi łzami
zastygającymi w ażurach pierścieni i pereł
coraz to niżej i niżej aż po dno okapnika
do ostatniej iskry ulatującej smużką dymu
za oknem noc bez gwiazd bez księżyca
ciszę mąci jedynie kurant z wieży
ulice miasta pogrążone są we śnie
pospadały ze świecznika ogarki świec
z wypalonym knotem wewnątrz woskowej korony
płomień od wczoraj nie doczekał jutra
chociaż płonął jasno i ciepłem się dzielił
wrażliwy na najlżejsze drgnienie powietrza
świece wypłakiwały się oleistymi łzami
zastygającymi w ażurach pierścieni i pereł
coraz to niżej i niżej aż po dno okapnika
do ostatniej iskry ulatującej smużką dymu
za oknem noc bez gwiazd bez księżyca
ciszę mąci jedynie kurant z wieży
ulice miasta pogrążone są we śnie
niedziela, 19 lutego 2017
PO ŚLADACH
zdjęcie z internetu
ulicami wędrują wspomnienia
od bramy do bramy od drzwi do drzwi
zardzewiałym kluczem otwierają zamki
których już nie ma
stukają o bruk końskie kopyta
dorożka zaczarowana w wierszu Gałczyńskiego
nieznacznie skręca w kierunku fary
skrzydlaty pegaz unosi się nad latarnią
i barki leniwie płyną po rzece
między brzegami spiętymi klamrą mostu
tam kataryniarz z katarynką i małpką kapucynką
w czapce przekrzywionej na bakier
szumi wierzba płacząca i szumią kasztany
w żywiczych kroplach zastyga czas
jak w szklance ciepłego soku z marchwi
podanego kiedyś zamiast lodów
ulicami wędrują wspomnienia
od bramy do bramy od drzwi do drzwi
zardzewiałym kluczem otwierają zamki
których już nie ma
stukają o bruk końskie kopyta
dorożka zaczarowana w wierszu Gałczyńskiego
nieznacznie skręca w kierunku fary
skrzydlaty pegaz unosi się nad latarnią
i barki leniwie płyną po rzece
między brzegami spiętymi klamrą mostu
tam kataryniarz z katarynką i małpką kapucynką
w czapce przekrzywionej na bakier
szumi wierzba płacząca i szumią kasztany
w żywiczych kroplach zastyga czas
jak w szklance ciepłego soku z marchwi
podanego kiedyś zamiast lodów
niedziela, 1 stycznia 2017
POMIĘDZY DACHAMI
zdjęcie z internetu
pomiędzy dachami
jest przestrzeń na niebo
roziskrzone gwiazdami
wystarczy tylko podnieść głowę
wyprostować zgarbaciałe plecy
po strunach światła wspiąć się wyżej
wydostać się z bulgoczącego tygla
nieustannego jazgotu
tam pomiędzy dachami
jest przestrzeń na niebo
z milionem gwiazd
i miejscem do marzeń
pomiędzy dachami
jest przestrzeń na niebo
roziskrzone gwiazdami
wystarczy tylko podnieść głowę
wyprostować zgarbaciałe plecy
po strunach światła wspiąć się wyżej
wydostać się z bulgoczącego tygla
nieustannego jazgotu
tam pomiędzy dachami
jest przestrzeń na niebo
z milionem gwiazd
i miejscem do marzeń
piątek, 9 grudnia 2016
WESTCHNIENIE
zdjęcie z internetu
a ty mnie przytul
tylko przytul mnie
kamienny aniele
skrzydłami obejmij ramiona
echem serca wypełnij
niszę ciszy
a ty mnie przytul
tylko przytul mnie
kamienny aniele
skrzydłami obejmij ramiona
echem serca wypełnij
niszę ciszy
środa, 7 września 2016
KONGLOMERAT
zdjęcie z internetu
myślałam…
myślenie wypełnia pustkę
jest jak garnek z kipiącym mlekiem
wszystko jest na zewnątrz
wszystko jest we mnie
jedno od drugiego oddzielone skórą
nie połączysz równoległych światów
zadziwiająco przeciwstawnych
w iluzorycznej odsłonie powiek
w ślepych zaułkach
myśli snują się jak czarne koty
przysiadając na przedprożach
myślałam…
myślenie wypełnia pustkę
jest jak garnek z kipiącym mlekiem
wszystko jest na zewnątrz
wszystko jest we mnie
jedno od drugiego oddzielone skórą
nie połączysz równoległych światów
zadziwiająco przeciwstawnych
w iluzorycznej odsłonie powiek
w ślepych zaułkach
myśli snują się jak czarne koty
przysiadając na przedprożach
niedziela, 21 sierpnia 2016
KASYNO BEZ KRUPIERA
zdjęcie z internetu "Save our souls" - aquasixio
johnny walker z lodem
kostki nie idą na dno
dryfują od brzegu do brzegu
Senegal godzina piąta rano
piekło zaczyna się na długo wcześniej
niż słońce stanie w zenicie
wszyscy mamy piach w ustach
wszyscy jesteśmy bliżej ziemi
przygięci terkotaniem karabinu
życie to hazard - mówiłaś
rusza w głowie kosmiczna ruletka
obstawiam czerwone
w takim kolorze nosiłaś sukienkę
w takim kolorze krew sączy się z ran
wypełniamy przestrzeń
johnny walker z lodem
kostki nie gaszą ognia
tego wewnątrz
johnny walker z lodem
kostki nie idą na dno
dryfują od brzegu do brzegu
Senegal godzina piąta rano
piekło zaczyna się na długo wcześniej
niż słońce stanie w zenicie
wszyscy mamy piach w ustach
wszyscy jesteśmy bliżej ziemi
przygięci terkotaniem karabinu
życie to hazard - mówiłaś
rusza w głowie kosmiczna ruletka
obstawiam czerwone
w takim kolorze nosiłaś sukienkę
w takim kolorze krew sączy się z ran
wypełniamy przestrzeń
johnny walker z lodem
kostki nie gaszą ognia
tego wewnątrz
sobota, 16 lipca 2016
POD NIEBEM NIE ZAWSZE POGODNYM
zdjęcie z internetu
padaj deszczu padaj
na głowę na ramiona
nie żal wełnianej chusty
nie żal łez rozcieńczonych
rozwodnionych rozmytych
niechaj płyną wraz z tobą
po twarzy po drżących ust szeptaniu
zaklinaniu na spełnienie i niespełnienie
padaj deszczu padaj
padaj…
padaj deszczu padaj
na głowę na ramiona
nie żal wełnianej chusty
nie żal łez rozcieńczonych
rozwodnionych rozmytych
niechaj płyną wraz z tobą
po twarzy po drżących ust szeptaniu
zaklinaniu na spełnienie i niespełnienie
padaj deszczu padaj
padaj…
niedziela, 10 lipca 2016
W ODCIENIACH BŁĘKITU
zdjęcie z internetu
w niebieskiej sukience przechodzę
swoistą mimikrę
czuję się kolorystycznie
dopasowana do ulic Szawszawanu
pofałdowanych ścian domów z
niezliczoną ilością gipsu i farb
od błękitu przez lapis-lazuli aż
po ultramarynę i kobalt
w labiryncie wąskich uliczek
gubimy się w medynie
wierzchem dłoni ocierasz ukradkiem
pot z czoła
kamienne schodki podobno prowadzą
prosto do nieba
chociaż upał wskazuje raczej na
przedsionek piekieł
mijamy kobietę w dżelabie i
poganiaczy objuczonych osłów
stukają dzbany brzęczą bransolety
w bazarowym gwarze
nie przerywają snu rozleniwionym
kotom wylegującym się
bezczynnie na skalnych pólkach
pod łukami sklepień
jeszcze przysiądziemy przy
fontannie zaczerpniemy wody
błękitne perły z ulgą rozrzucimy po
twarzach i szyjach
spojrzymy sobie w oczy niebieskie
z błyskiem czegoś więcej
poniedziałek, 4 lipca 2016
NĘDZNY KONIEC W MIEŚCIE
obraz - Nico Fine "10.000 Rungs of Solitude", z internetu
jakże puste są ulice bez ciebie
bez starego futerału na drobne
zbierałeś co łaska
liczyłeś każdego dnia - nie wartością
ilością wrażliwych serc liczyłeś
wczoraj było ich osiem
niezgrabnie zapisałeś klepsydrę
pochylała się wraz z tobą
aż do nieskończoności
czy nieskończoność to wieczność
zapytał ktoś filozoficznie
ktoś inny wezwał karetkę
dziś wiatr gwiżdże melodię
o pustych ulicach bez ciebie
chociaż pewnie nie opłakuje nikt
jakże puste są ulice bez ciebie
bez starego futerału na drobne
zbierałeś co łaska
liczyłeś każdego dnia - nie wartością
ilością wrażliwych serc liczyłeś
wczoraj było ich osiem
niezgrabnie zapisałeś klepsydrę
pochylała się wraz z tobą
aż do nieskończoności
czy nieskończoność to wieczność
zapytał ktoś filozoficznie
ktoś inny wezwał karetkę
dziś wiatr gwiżdże melodię
o pustych ulicach bez ciebie
chociaż pewnie nie opłakuje nikt
wtorek, 28 czerwca 2016
ESSERE
zdjęcie z internetu
przez chwilę byłaś
małą kruszynką uczepioną
ułamka czasu
bardziej konkretną
niż myśl z pogranicza
marzeń i snów
niewymierzalną
chwilą w za dużej
patchworkowej sukience
nie przekroczyłaś
może nie miałaś paszportu
do Essere
podobno każdy
ma jakieś zadanie
jakie było twoje
ile serc obudziłaś
tętniąc aż po
wyciszenie
przez chwilę byłaś
małą kruszynką uczepioną
ułamka czasu
bardziej konkretną
niż myśl z pogranicza
marzeń i snów
niewymierzalną
chwilą w za dużej
patchworkowej sukience
nie przekroczyłaś
może nie miałaś paszportu
do Essere
podobno każdy
ma jakieś zadanie
jakie było twoje
ile serc obudziłaś
tętniąc aż po
wyciszenie
niedziela, 19 czerwca 2016
PORANEK
zdjęcie z internetu
ptaki budzą się tuż przed świtem
zanim ugodzony blaskiem światła granat nocy zblednie
pierwszym trelem wdzierają się w wszechobecną ciszę
najpierw niepewnie głosem dobytym z zaspanego gardła
z ochrypłą nutą dysharmonii nagle urywaną
jakby czekając na odzew z sąsiedniego drzewa
potem głośniej przeciągle coraz bardziej tkliwie
kolejnym zaśpiewem gdzieś z gęstwiny liści
pisklęcym kwileniem z rodzinnego gniazda
z pierwszym promieniem słońca coraz więcej
szczebiotu gwizdu wytrawnych solówek
zamieszania wrzawy pohukiwań w radosnej euforii
wszystkie te terlikania, ćwierkania, świergolenia
łączą się krzyżują nakładają na siebie chórem
w niepowtarzalnym musicalu na powitanie dnia
ptaki budzą się tuż przed świtem
zanim ugodzony blaskiem światła granat nocy zblednie
pierwszym trelem wdzierają się w wszechobecną ciszę
najpierw niepewnie głosem dobytym z zaspanego gardła
z ochrypłą nutą dysharmonii nagle urywaną
jakby czekając na odzew z sąsiedniego drzewa
potem głośniej przeciągle coraz bardziej tkliwie
kolejnym zaśpiewem gdzieś z gęstwiny liści
pisklęcym kwileniem z rodzinnego gniazda
z pierwszym promieniem słońca coraz więcej
szczebiotu gwizdu wytrawnych solówek
zamieszania wrzawy pohukiwań w radosnej euforii
wszystkie te terlikania, ćwierkania, świergolenia
łączą się krzyżują nakładają na siebie chórem
w niepowtarzalnym musicalu na powitanie dnia
niedziela, 14 lutego 2016
W KATARYNCE
zdjęcie z internetu
na Starym Rynku jest miejsce takie
w którym ustają troski wszelakie
piaskowe ściany sufit w papugi
stoliki lampki poduch rząd długi
regał zajmują wyborne wina
przy wejściu małpka i kataryniarz
w obszernym oknie wiszą lampiony
trudno tu nie być zadowolonym
zaglądam w kartę z wdziękiem podaną
choć wiem że znowu wezmę to samo
tatar na grzance wodę z cytrynką
i chętnie wrócę tu Katarynko
poniedziałek, 8 lutego 2016
ZIMNA KAWA O ZMIERZCHU
zdjęcie z internetu
mówisz że nie lubisz zimnej kawy
głęboką czernią zatopionej
w wieczornej filiżance
nie parzy podniebienia
nie rozgrzewa od środka
rytm serca po niej niespokojny
jednak zawartość kofeiny
pozwala na przedłużenie
świadomości zasypiania
o kilka bardziej lub mniej
istotnych chwil
przytulam do poduszki
mówisz że nie lubisz zimnej kawy
głęboką czernią zatopionej
w wieczornej filiżance
nie parzy podniebienia
nie rozgrzewa od środka
rytm serca po niej niespokojny
jednak zawartość kofeiny
pozwala na przedłużenie
świadomości zasypiania
o kilka bardziej lub mniej
istotnych chwil
przytulam do poduszki
OSACZENIE
zdjęcie z internetu - Giambattista Piranesi
schizoidalnie
między biegunami tu i teraz
chaos
zakłamaniem ust
zaklinam rzeczywistość
z pół wiarą w sukces
aby nie wsłuchiwać się
w zatrzaskiwanie kłódek świata
działkę lęku oddam za darmo
najlepiej w dobre ręce
może ktoś ma za mało
albo będzie wiedział co z tym zrobić
schizoidalnie
między biegunami tu i teraz
chaos
zakłamaniem ust
zaklinam rzeczywistość
z pół wiarą w sukces
aby nie wsłuchiwać się
w zatrzaskiwanie kłódek świata
działkę lęku oddam za darmo
najlepiej w dobre ręce
może ktoś ma za mało
albo będzie wiedział co z tym zrobić
sobota, 23 stycznia 2016
DZIADEK
zdjęcie z internetu
dziadek miał wielkie serce
takie czekoladowe
z piernika
rozpływało się
gorącym uśmiechem
na nasz widok
lgnęliśmy jak muchy
umorusani szybowaliśmy
w przestworzach
i cały świat był nasz
z ostatnim słowem
ciszą opadaliśmy
na trawę
pod gruszą
dość było miejsca
dla wszystkich
dziadek miał wielkie serce
takie czekoladowe
z piernika
rozpływało się
gorącym uśmiechem
na nasz widok
lgnęliśmy jak muchy
umorusani szybowaliśmy
w przestworzach
i cały świat był nasz
z ostatnim słowem
ciszą opadaliśmy
na trawę
pod gruszą
dość było miejsca
dla wszystkich
wtorek, 19 stycznia 2016
TĘTNO
zdjęcie z internetu
kubeł na śmieci przewrócił się
rzygnął zatęchłą wnętrznością
na kocie łby
nie miauknęły
zbite w ciasną gromadę
pomiędzy krawężnikami
czyjeś ręce
rozgarniały odpadki
w poszukiwaniu kromki chleba
czyjeś ręce
budziły się z odrętwienia
nad żarem z koksownika
czyjeś ręce
chwytały nowe życie
przy bramie pod czwórką
czyjeś ręce
na ulicach miasta
puls ledwie wyczuwalny
kubeł na śmieci przewrócił się
rzygnął zatęchłą wnętrznością
na kocie łby
nie miauknęły
zbite w ciasną gromadę
pomiędzy krawężnikami
czyjeś ręce
rozgarniały odpadki
w poszukiwaniu kromki chleba
czyjeś ręce
budziły się z odrętwienia
nad żarem z koksownika
czyjeś ręce
chwytały nowe życie
przy bramie pod czwórką
czyjeś ręce
na ulicach miasta
puls ledwie wyczuwalny
niedziela, 27 grudnia 2015
KOLĘDA - PROWADŹ GWIAZDO WIGILIJNA
zdjęcie z internetu
a gdzieżeś to stajenko w nocy się ukryła
w ciszy której Panna dzieciątko powiła
prowadź gwiazdo wigilijna pokaż drogę nam
gdzie na sianku w żłobie leży Jezus Pan
pobiegnijmy z pastuszkami ile w nogach sił
gdzie najjaśniej gwiazda świeci znak to dla nas był
prowadź gwiazdo wigilijna pokaż drogę nam
gdzie na sianku w żłobie leży Jezus Pan
zaśpiewajmy maleńkiemu z aniołami wraz
kolędujmy i radujmy się w ten boży czas
prowadź gwiazdo wigilijna pokaż drogę nam
gdzie na sianku w żłobie leży Jezus Pan
a gdzieżeś to stajenko w nocy się ukryła
w ciszy której Panna dzieciątko powiła
prowadź gwiazdo wigilijna pokaż drogę nam
gdzie na sianku w żłobie leży Jezus Pan
pobiegnijmy z pastuszkami ile w nogach sił
gdzie najjaśniej gwiazda świeci znak to dla nas był
prowadź gwiazdo wigilijna pokaż drogę nam
gdzie na sianku w żłobie leży Jezus Pan
zaśpiewajmy maleńkiemu z aniołami wraz
kolędujmy i radujmy się w ten boży czas
prowadź gwiazdo wigilijna pokaż drogę nam
gdzie na sianku w żłobie leży Jezus Pan
sobota, 26 grudnia 2015
KOLĘDA -LULAJ MATKO
zdjęcie z internetu
lulaj Matko Boże Dziecię
ramionami otul je
w tę grudniową noc na świecie
otrzyj z oczu każdą łzę
lulaj Matko swego syna
ciepłem dłoni ogrzej go
niechaj żadna nasza wina
nie zasmuca małego
lulaj Matko maleńkiego
kołysankę śpiewaj mu
i Zbawcę świata całego
tuż przy sercu tul do snu
KOLĘDA
zdjęcie z internetu
nie na tronie
nie w koronie
w ubogiej stajence
mały Jezus
w żłóbku leży
przy Marii Panience
nie w poduszkach
nie w pieluszkach
lecz na wiązce siana
tłum pasterzy
zewsząd bieży
by powitać Pana
Józef Święty
uśmiechnięty
pochyla się z troską
nad rodziną
- nad Dzieciną
i nad Matką Boską
grajcie aniołowie na lirach na harfach
zrodził się Syn Boży by pogromić czarta
grajcie aniołowie na trąbach na lutniach
aby świat zapomniał o wojnach i kłótniach
grajcie aniołowie na skrzypcach na basach
głoście radość wielką po górach po lasach
niechaj serca biją wiarą i nadzieją
ludzie zamiast płakać niechaj się zaśmieją
grajcie aniołowie maleńkiej Dziecinie
na bębnach na fletach i na tamburynie
grajcie aniołowie pośród nocnej ciszy
niech o narodzeniu cały świat usłyszy
nie na tronie
nie w koronie
w ubogiej stajence
mały Jezus
w żłóbku leży
przy Marii Panience
nie w poduszkach
nie w pieluszkach
lecz na wiązce siana
tłum pasterzy
zewsząd bieży
by powitać Pana
Józef Święty
uśmiechnięty
pochyla się z troską
nad rodziną
- nad Dzieciną
i nad Matką Boską
grajcie aniołowie na lirach na harfach
zrodził się Syn Boży by pogromić czarta
grajcie aniołowie na trąbach na lutniach
aby świat zapomniał o wojnach i kłótniach
grajcie aniołowie na skrzypcach na basach
głoście radość wielką po górach po lasach
niechaj serca biją wiarą i nadzieją
ludzie zamiast płakać niechaj się zaśmieją
grajcie aniołowie maleńkiej Dziecinie
na bębnach na fletach i na tamburynie
grajcie aniołowie pośród nocnej ciszy
niech o narodzeniu cały świat usłyszy
WIGILIA TUŻ TUŻ
zdjęcie z internetu
na granacie nieba wigilijna gwiazda
na stole czekają potrawy i ciasta
już Mikołaj święty w saniach sunie drogą
biegną renifery tak szybko jak mogą
choinka zielona ustrojona pięknie
w bombki i łańcuchy błyszczące odświętnie
pod choinką szopka w żłóbku Jezus leży
Józef Maria anioł i grupa pasterzy
jedno puste miejsce dla gościa z daleka
niechaj nie wędruje niech z nami poczeka
dzieląc się opłatkiem składamy życzenia
najwspanialszych świąt Bożego Narodzenia
na granacie nieba wigilijna gwiazda
na stole czekają potrawy i ciasta
już Mikołaj święty w saniach sunie drogą
biegną renifery tak szybko jak mogą
choinka zielona ustrojona pięknie
w bombki i łańcuchy błyszczące odświętnie
pod choinką szopka w żłóbku Jezus leży
Józef Maria anioł i grupa pasterzy
jedno puste miejsce dla gościa z daleka
niechaj nie wędruje niech z nami poczeka
dzieląc się opłatkiem składamy życzenia
najwspanialszych świąt Bożego Narodzenia
poniedziałek, 7 grudnia 2015
BAŁWANEK
zdjęcie z internetu
lepimy bałwanka ze śnieżnego puchu
z marchewkowym nosem i paskiem na brzuchu
będzie na nas patrzył czarnymi węglami
uśmiechał się buzią słodką cukierkami
głowę mu schowamy w garnku – kapeluszu
ażeby przypadkiem nie odmroził uszu
wełnianym szalikiem otulimy szyję
niechaj nasz bałwanek całą zimę żyje
ręce mu zrobimy z sosnowych patyków
płaszcz zapniemy rzędem błyszczących guzików
wkoło zatańczymy choć mróz mocno trzyma
ze śnieżnym kolegą nie straszna nam zima
lepimy bałwanka ze śnieżnego puchu
z marchewkowym nosem i paskiem na brzuchu
będzie na nas patrzył czarnymi węglami
uśmiechał się buzią słodką cukierkami
głowę mu schowamy w garnku – kapeluszu
ażeby przypadkiem nie odmroził uszu
wełnianym szalikiem otulimy szyję
niechaj nasz bałwanek całą zimę żyje
ręce mu zrobimy z sosnowych patyków
płaszcz zapniemy rzędem błyszczących guzików
wkoło zatańczymy choć mróz mocno trzyma
ze śnieżnym kolegą nie straszna nam zima
niedziela, 15 listopada 2015
TRZYNASTEGO W PIĄTEK
zdjęcie z internetu
niebieski biały czerwony
trzynastego w piątek mówiłeś - pech
przegoniłeś sprzed drzwi czarnego kota
z granatu nocy złociste migotanie
gaśnie w wielkomiejskiej iluminacji
w pulsowaniu alarmowych świateł
niebieski biały czerwony
gdzieś tam na zachodzie – mówiłeś
znowu zaatakowali terroryści
spoglądam w niebo
Paryż nigdy nie był tak blisko
myślę o kolorach
niebieski biały czerwony
czerwony jak krew
krew na paryskiej ulicy
niebieski biały czerwony
trzynastego w piątek mówiłeś - pech
przegoniłeś sprzed drzwi czarnego kota
z granatu nocy złociste migotanie
gaśnie w wielkomiejskiej iluminacji
w pulsowaniu alarmowych świateł
niebieski biały czerwony
gdzieś tam na zachodzie – mówiłeś
znowu zaatakowali terroryści
spoglądam w niebo
Paryż nigdy nie był tak blisko
myślę o kolorach
niebieski biały czerwony
czerwony jak krew
krew na paryskiej ulicy
niedziela, 20 września 2015
DO CHLEBA
chlebie dożynkowy
ze splecionymi warkoczami
życzeń nieustającej pomyślności
upstrzony makiem sezamem i ziarnem
z brunatnymi piegami lnu
utkniętymi w pulchne oblicze
chlebie dożynkowy
chrupiący podpaloną skórką
wabiący aromatem w domowej izbie
z tegorocznych plonów
z pracy i z serca
w jeden bochen złączony
od pierwszego ziarna
po ostatnią kruszynę
bądź
piątek, 28 sierpnia 2015
ULICE MIASTA
zdjęcie z internetu
znamy je aż za dobrze
dziwka w bramie chłopak z ulotkami
i ten co na saksofonie gra tuż za rogiem
mijam ich za każdym razem
polerując schodzonymi butami bruk
w poszukiwaniu pracy
z cefałką w której data urodzenia
świadomie uległa utajnieniu
przed dyskryminacją ze względu na wiek
ulice miasta zdyszane zziajane
zapocone pod rynnami wczorajszą wilgocią
skarżące się rykiem syren i klaksonów
nie dostrzegam wiosennego ożywienia
nawet zieleń wydaje się mniej wyraźna
kolor nadziei i ściany pośredniaka
Wiersz uzyskał III nagrodę w I Ogólnopolskim Konkursie Literackim o Laur Kawiarni Literackiej „Bydgoski Modraczek”, 27 sierpnia 2015r.
środa, 26 sierpnia 2015
FLAMENCO
zdjęcie z internetu
w purpurze zachodu
deszcz kaskadą falban
spływa po szybie
wyklaskuje rytm
naśladując uderzenia dłoni
wzniesionych nad głową
stukają krople o parapet
obcasy o podłogę
cyprysowe struny szarpie wiatr
zmysłowym skłonem cień
smukleje postacią kobiety
za oknem step i palmas
złudzenie że to nie deszcz
że to Sara Baras
tańczy flamenco
w purpurze zachodu
deszcz kaskadą falban
spływa po szybie
wyklaskuje rytm
naśladując uderzenia dłoni
wzniesionych nad głową
stukają krople o parapet
obcasy o podłogę
cyprysowe struny szarpie wiatr
zmysłowym skłonem cień
smukleje postacią kobiety
za oknem step i palmas
złudzenie że to nie deszcz
że to Sara Baras
tańczy flamenco
sobota, 1 sierpnia 2015
MAŁY POWSTANIEC
zdjęcie z internetu
w za dużym płaszczu
w za dużych butach
w za dużym hełmie na głowie
z biało - czerwoną
świętą przepaską
oddałeś serce Warszawie
szczęk karabinów
do tańca zagrał
nie ryż lecz gruz cię obsypał
za białym orłem
wolności drogą
pobiegłeś wprost na niewypał
u progu niebios
głowę podniosłeś
ręką wskazałeś na szaniec
stamtąd przychodzę
krew swą przelałem
ja – nie za duży powstaniec
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























