poniedziałek, 16 września 2013

WRZEŚNIOWO




dym popioły zgliszcza
ile zostało z tamtych dni
do dzisiaj

w pamięci coraz mniej
coraz mniej
coraz mniej

kamienie pomniki krzyże
milczenie
potęguje ciszę

historii coraz mniej
coraz mniej
coraz mniej

bez słów
biało – czerwona
w sercu

czwartek, 29 sierpnia 2013

BILARD


ile dni żyje motyl
może tylko jeden może siedem
krótko i aż całe życie

toczą się bilardowe kule
nie przestrzegam reguł
z klonowym kijem w dłoni

intuicyjnie omijam grzybek
czarna bila jak kropka
pod znakiem zapytania

ile dni żyje motyl
zanim w bezruchu
zastygną skrzydła

toczą się bilardowe kule
po zielonym suknie
do łuz

niedziela, 28 lipca 2013

BEZDROŻAMI


z darów łąki
kocankowy bukiet astrowatych
przewiązany papierową wstążką

w żółtych koszyczkach zapach lata
słoneczny promień
zapleciony niby przypadkiem

i wiatr
który potargał włosy
rozplątując myśli

czwartek, 23 maja 2013

DO ARTYSTY


pokoloruj we mnie to
co bezbarwne
szare nijakie

mroczne miejsca
wypełnij światłem
bez cieni

pustkę wiosną
lęk nadzieją
życiem umieranie

kredką tęczy
zamień wnętrze
w kolorado

niedziela, 12 maja 2013

DYWAN KWIATOWY


pod stopami wonna miękkość
niezliczonej ilości tulipanów

rozrzuconych według
ściśle określonych wzorów

barwy kielichów kontrastują ze sobą
harmonijnie współgrają tworząc całość

dominuje żółty słoneczny
nawet w pochmurny dzień

nie potrzeba królewskich ogrodów
ani holenderskiego święta

wystarczy skrawek ziemi
w samym sercu rodzinnego miasta

by skomponować preludium
do wiosennego zachwytu

piątek, 3 maja 2013

NIEDORASTANIE



z czasem nie dorasta się
do kwiecistych walizek na kółkach
wypchanych marzeniami o podróży w nieznane
z biletem tylko w jedną stronę
albo nadgryzioną czekoladą w kieszeni
i wewnętrznym przekonaniem
że jakoś to będzie

z czasem nie dorasta się
do wiadomości pośpiesznie wystukiwanych
na miniaturowych klawiaturkach
emotikonów między skrótami
braku możliwości przewiązania
aksamitną wstążeczką
odłożenia do szuflady na później

z  czasem nie dorasta się
do widoku z jedenastego piętra
bardziej przestrzennego zwłaszcza nocą
kiedy bezsenność wlewa się do wnętrza
tętniącym szumem miejskich arterii
a migotanie tabloidalnych reklam
zniewala oczy

z czasem nie dorasta się
do jutra

wtorek, 30 kwietnia 2013

TAM



tam na Słowackiego między Gdańską a filharmonią
została część mnie
nie przeprowadzona na nowe osiedle

schody pachnące wilgotnym lastriko
zebrane po dziesięć
półpiętro drugie piętro dwa pokoje
jeden na wschód drugi na zachód

podwórko murem graniczyło z klasztorem
wieczorne dzwonki wzywały na modlitwę
graliśmy w dwa ognie
piłka nie przestrzegała granic
wołaliśmy wracała celnym łukiem
potem znów szybowała ponad

ostrzem noża odcinaliśmy ziemię
kawałek po kawałku
wyznaczaliśmy własne terytoria
celując z palca z łokcia z kolana
przegrywał ten co stracił wszystko

wyścig pokoju z trasą wyznaczoną kredą
pstrykaliśmy kapslami od butelek po piwie
mieliśmy ich pełne kieszenie
drogocennych skarbów na zapas

z drugiej strony dźwięki fortepianu
wokalne próby bardziej lub mniej udane
perkusja skrzypce wszystko na raz
trzeba było zamknąć okno
aby usłyszeć sens

na Słowackiego kasztany dorastały wraz z nami
do matur do studiów do jesieni
wyłuskiwaliśmy brązowe perły
z nieprzyjaźnie kolczastych łupin
chowaliśmy na szczęście

dzisiaj schorowane
z rdzawymi plamami na liściach
szumią jakby ciszej ponad siwą głową
klepsydra nieustannie przesypuje piach
chociaż wciąż młodnieje serce
gdy powracam tam

wtorek, 2 kwietnia 2013

W BOSKIEJ KAWIARENCE


A może teraz odpoczywasz
w boskiej kawiarence,
w wygodnym fotelu
przy białym stoliku.

Może właśnie spożywasz
niebiańskie kremówki,
pijesz kawę
nieziemsko pyszną.

A góralska aniołów kapela
przygrywa na smykach
i rajskich dzwonkach.

I wyglądasz przez okno,
i nam błogosławisz.

Jak wtedy,
jak dziś,
już zawsze.

piątek, 29 marca 2013

MISTERIUM


na krzyżu
za ciebie
za mnie

rozwieszam wyprane myśli
bez uczuć
bezbarwnie

sękate drewno
znieczula
chropowatością

i wciąż nie wiem
gdzie zgubiła się tęcza
z kolorami od fioletu po żółcień

szarym zmierzchem
rozwieszam wyprane myśli
drzazgom na postrzępienie

za mnie
za ciebie
na krzyżu

niedziela, 10 marca 2013

ZA STODOŁĄ


strach na wróble

dwa kije głowa w kuble
przekrzywione ramiona
z kieszeni tylko słoma
na cztery świata strony
wokoło kraczą wrony

strach na wróble

tańczy walca za dwa ruble
w poszarpanej koszuli
wiatr do piersi przytulił
rękawami zamaszyście
wgarnął za pazuchę liście

strach na wróble

pytania stawia trudne
o dym z komina
który dom przypomina
i ciepłą skórkę chleba
czego przecież nie trzeba

strachowi na wróble

poniedziałek, 4 marca 2013

BEND



kiedy palcami trącasz struny
lekko i jakby od niechcenia
w wieczoru słońca krwawej łunie
w milknącej ciszy nieistnienia

przy wtórze wiatru co wśród liści
szeptem powtarza muzy dźwięki
jak mantrę wierząc że się ziści
sen o miłości bez udręki

w ślepych zaułkach obłąkane
myśli wędrują po manowcach
i oczy jakby bardziej szklane
kryją się w czarnych rzęs pokrowcach

garścią srebrników zniszczę piekło
ogień ugaszę ust westchnieniem
kiedy dotykasz strun tak lekko
ledwie widocznym palców drżeniem

środa, 27 lutego 2013

PROSTO Z MOSTU




nad brzegiem Brdy
uśpione spichrze trzy
i trzy gracje w smutnych pozach
wciąż nie wiedzą co gotować

do łuczniczki biegnie młodzian
strzałę niesie skąpo odzian
na ramieniu ma sandały
aby w wodzie nie zostały

balansując tak na linie
cicho wzdycha ku dziewczynie
która tego nieświadoma
znów napina łuk w ramionach

strzałą mierzy hen daleko
aż do spichrzy co nad rzeką
wśród gwiazd blasku tuż przy rynku
zażywają odpoczynku

za strzałami chłopak żwawo
biega w lewo albo w prawo
a przez rzekę przejść nie może
bo wciąż strzela dziewczę hoże

miłość wszak to platoniczna
przy teatrze jest łuczniczka
adorator wciąż nad wodą
oddzieleni długą drogą

wtorek, 5 lutego 2013

POGUBIENIA


szukam siebie we mgle
z dala od miejskiego zgiełku
milknącego w ślepych zaułkach
brukowanych przedwojenną kostką

tu światło latarni
sączy się leniwie
w ciemność

odgłos kroków odbija się echem wystrzału
od ścian kamienic
wiekami  wpatrzonych oknem w okno

próbuję scalić rozproszenia
w wyraźniejsze kontury
schematy pasujące do świadomości
bez zaprzeczeń i paranormalnych złudzeń

w nieostrościach
zacierają się granice
sensu