poniedziałek, 7 grudnia 2015
BAŁWANEK
zdjęcie z internetu
lepimy bałwanka ze śnieżnego puchu
z marchewkowym nosem i paskiem na brzuchu
będzie na nas patrzył czarnymi węglami
uśmiechał się buzią słodką cukierkami
głowę mu schowamy w garnku – kapeluszu
ażeby przypadkiem nie odmroził uszu
wełnianym szalikiem otulimy szyję
niechaj nasz bałwanek całą zimę żyje
ręce mu zrobimy z sosnowych patyków
płaszcz zapniemy rzędem błyszczących guzików
wkoło zatańczymy choć mróz mocno trzyma
ze śnieżnym kolegą nie straszna nam zima
lepimy bałwanka ze śnieżnego puchu
z marchewkowym nosem i paskiem na brzuchu
będzie na nas patrzył czarnymi węglami
uśmiechał się buzią słodką cukierkami
głowę mu schowamy w garnku – kapeluszu
ażeby przypadkiem nie odmroził uszu
wełnianym szalikiem otulimy szyję
niechaj nasz bałwanek całą zimę żyje
ręce mu zrobimy z sosnowych patyków
płaszcz zapniemy rzędem błyszczących guzików
wkoło zatańczymy choć mróz mocno trzyma
ze śnieżnym kolegą nie straszna nam zima
niedziela, 15 listopada 2015
TRZYNASTEGO W PIĄTEK
zdjęcie z internetu
niebieski biały czerwony
trzynastego w piątek mówiłeś - pech
przegoniłeś sprzed drzwi czarnego kota
z granatu nocy złociste migotanie
gaśnie w wielkomiejskiej iluminacji
w pulsowaniu alarmowych świateł
niebieski biały czerwony
gdzieś tam na zachodzie – mówiłeś
znowu zaatakowali terroryści
spoglądam w niebo
Paryż nigdy nie był tak blisko
myślę o kolorach
niebieski biały czerwony
czerwony jak krew
krew na paryskiej ulicy
niebieski biały czerwony
trzynastego w piątek mówiłeś - pech
przegoniłeś sprzed drzwi czarnego kota
z granatu nocy złociste migotanie
gaśnie w wielkomiejskiej iluminacji
w pulsowaniu alarmowych świateł
niebieski biały czerwony
gdzieś tam na zachodzie – mówiłeś
znowu zaatakowali terroryści
spoglądam w niebo
Paryż nigdy nie był tak blisko
myślę o kolorach
niebieski biały czerwony
czerwony jak krew
krew na paryskiej ulicy
niedziela, 20 września 2015
DO CHLEBA
chlebie dożynkowy
ze splecionymi warkoczami
życzeń nieustającej pomyślności
upstrzony makiem sezamem i ziarnem
z brunatnymi piegami lnu
utkniętymi w pulchne oblicze
chlebie dożynkowy
chrupiący podpaloną skórką
wabiący aromatem w domowej izbie
z tegorocznych plonów
z pracy i z serca
w jeden bochen złączony
od pierwszego ziarna
po ostatnią kruszynę
bądź
piątek, 28 sierpnia 2015
ULICE MIASTA
zdjęcie z internetu
znamy je aż za dobrze
dziwka w bramie chłopak z ulotkami
i ten co na saksofonie gra tuż za rogiem
mijam ich za każdym razem
polerując schodzonymi butami bruk
w poszukiwaniu pracy
z cefałką w której data urodzenia
świadomie uległa utajnieniu
przed dyskryminacją ze względu na wiek
ulice miasta zdyszane zziajane
zapocone pod rynnami wczorajszą wilgocią
skarżące się rykiem syren i klaksonów
nie dostrzegam wiosennego ożywienia
nawet zieleń wydaje się mniej wyraźna
kolor nadziei i ściany pośredniaka
Wiersz uzyskał III nagrodę w I Ogólnopolskim Konkursie Literackim o Laur Kawiarni Literackiej „Bydgoski Modraczek”, 27 sierpnia 2015r.
środa, 26 sierpnia 2015
FLAMENCO
zdjęcie z internetu
w purpurze zachodu
deszcz kaskadą falban
spływa po szybie
wyklaskuje rytm
naśladując uderzenia dłoni
wzniesionych nad głową
stukają krople o parapet
obcasy o podłogę
cyprysowe struny szarpie wiatr
zmysłowym skłonem cień
smukleje postacią kobiety
za oknem step i palmas
złudzenie że to nie deszcz
że to Sara Baras
tańczy flamenco
w purpurze zachodu
deszcz kaskadą falban
spływa po szybie
wyklaskuje rytm
naśladując uderzenia dłoni
wzniesionych nad głową
stukają krople o parapet
obcasy o podłogę
cyprysowe struny szarpie wiatr
zmysłowym skłonem cień
smukleje postacią kobiety
za oknem step i palmas
złudzenie że to nie deszcz
że to Sara Baras
tańczy flamenco
sobota, 1 sierpnia 2015
MAŁY POWSTANIEC
zdjęcie z internetu
w za dużym płaszczu
w za dużych butach
w za dużym hełmie na głowie
z biało - czerwoną
świętą przepaską
oddałeś serce Warszawie
szczęk karabinów
do tańca zagrał
nie ryż lecz gruz cię obsypał
za białym orłem
wolności drogą
pobiegłeś wprost na niewypał
u progu niebios
głowę podniosłeś
ręką wskazałeś na szaniec
stamtąd przychodzę
krew swą przelałem
ja – nie za duży powstaniec
niedziela, 12 lipca 2015
PRYWATNE LEKCJE
zdjęcie z internetu
życie
tak wspaniale uczy
oszczędności
sznurowania ust
ze szczególną dbałością
o końce
aby nie zasupłać
nie poplątać
nie pleść
milczeniem
spinać działanie
z interakcją
MAT
zdjęcie z internetu
lustro moje
podobno nie kłamiesz
siwych włosów coraz więcej
zauważam
zmarszczoną
refleksją
chociaż
czasem łatwiej przyznać
że wzrok już nie ten
lustro moje
podobno nie kłamiesz
siwych włosów coraz więcej
zauważam
zmarszczoną
refleksją
chociaż
czasem łatwiej przyznać
że wzrok już nie ten
WOLNA WOLA
wyciągnęły się ręce
po rozmnożenie chleba
po wodę przemienioną w wino
wyciągnęły się ręce
po judaszowe srebrniki
po gwoździe na ukrzyżowanie
w otwartej dłoni motyl
w zaciśniętej kamień
na wolność i na pozbawienie
w szkatule życia
bezmiar wyborów
garściami wolną wolą bierz
środa, 1 kwietnia 2015
BĄDŹŻE POCHWALONE
drzewo oliwne drzewo
w którym żeś gaju beztrosko szumiało
rodząc jędrne owoce
gdzieżeś rosło
od nasienia niedbale rzuconego w ziemię
po siłę pnia wrażliwość liści
coś dawało schronienie ptakom
i w pieszczotach słońca
rozkwitało nadzieją
gdzieżeś było gdy sięgnął cię topór
ociosał z kory nie na ołtarz
lecz na krzyż przysposobił
drzewo żałosne żałobne pognębione
któreś miejscem kaźni
nie dla łotra było
drzewo wybrane wywyższone
w Krzyżu Prawdziwym świętym
w relikwii dzisiaj dla wielu
na zmartwychwstanie
przez pot i krew przez gwoździe
chropowatą obecność aż do końca
wtorek, 3 marca 2015
SYZYF
zdjęcie z internetu
syzyfowi zadrżały kolana
pot spłynął falą po muskulaturze mięśni
napoił ziemię nieustannie spragnioną każdej kropli
wtedy po raz pierwszy pojawiło się pytanie o sens
zakiełkowało ziarno niewiary zmutowane
niepewnością zwątpieniem i rezygnacją
palce traciły przyczepność
rozszerzały się wyginały pod ciężarem kamienia
a i poranionym stopom brakowało podparcia
bogowie zacierali ręce
odwieczny plan znowu okazał się perfekcyjny
wystarczył tylko mocniejszy powiew wiatru
na jedno skinienie dłoni
by runął głową w dół tocząc się w ślad za głazem
po grudach ziemi po skalnym rumowisku
aż po ostateczny upadek
nicość w rozkrzyżowanych ramionach
obłęd myśli w roztrzaskanej głowie
podnieś się podnieś Syzyfie
dźwignij raz jeszcze tocz swój kamień na szczyt
bo taki jest plan nasz boski plan
czwartek, 8 stycznia 2015
DZISIEJSZA MATKO
zdjęcie z internetu
mam na imię Maria
jak tysiące innych kobiet na ziemi
tak- to ja – Maria
od stajenkowego macierzyństwa
od klęczenia przy żłobie
od nieustannej troski
od Bożego Planu
widziałaś mnie tylko
na świątecznych kartkach
dostatecznie kolorowych
aby w nie uwierzyć
a przecież byłam też
tylko kobietą
jak ty
znam smak twoich łez
lęk że nie ogarniasz
że brakuje
to wszystko ludzkie ale
poszukaj w sercu miłości
bo tylko jej nie może zabraknąć
poniedziałek, 22 grudnia 2014
NADSZEDŁ CZAS
zdjęcie z internetu
najjaśniejsza gwiazdo na granacie nieba
pokaż drogę w którą wyruszyć nam trzeba
do marnej stajenki gdzie na sianie w żłobie
małe dziecię leży co jest samym Bogiem
gdzie Maryja Panna kołysankę śpiewa
rąbkiem zdjętym z głowy dzieciątko ogrzewa
a troskliwy Józef ucieszony wielce
z miłością ich wspiera całym swoim sercem
najjaśniejsza gwiazdo prowadź wśród bezdroży
do stajenki w której zrodził się Syn Boży
gdzie pasterze biegną razem z bydlętami
aby cud zobaczyć własnymi oczami
tam gdzie trzej królowie klękną na kolanach
aby dary złożyć u stóp Króla Pana
prowadź gwiazdo prowadź nie żałuj jasności
niech pokój i radość także w nas zagości
najjaśniejsza gwiazdo na granacie nieba
pokaż drogę w którą wyruszyć nam trzeba
do marnej stajenki gdzie na sianie w żłobie
małe dziecię leży co jest samym Bogiem
gdzie Maryja Panna kołysankę śpiewa
rąbkiem zdjętym z głowy dzieciątko ogrzewa
a troskliwy Józef ucieszony wielce
z miłością ich wspiera całym swoim sercem
najjaśniejsza gwiazdo prowadź wśród bezdroży
do stajenki w której zrodził się Syn Boży
gdzie pasterze biegną razem z bydlętami
aby cud zobaczyć własnymi oczami
tam gdzie trzej królowie klękną na kolanach
aby dary złożyć u stóp Króla Pana
prowadź gwiazdo prowadź nie żałuj jasności
niech pokój i radość także w nas zagości
czwartek, 27 listopada 2014
NOCNE WYCISZENIE
milknie zgiełk ulic zgrzyt tramwajów
w kolejnych oknach światła gasną
w mrok nocy płynie dźwięk hejnału
na falach Brdy barka Lemara
kołysze się w latarni blasku
tuż obok spichrze dalej fara
kot w kłębek zwinął się na piasku
ten co przez rzekę przejść nie może
w trzech gracjach utkwił senne oczy
ponad hotelem drzemie orzeł
skrzydłami pieczę swą roztoczył
łuczniczka o łuk wspiera dłonie
prostuje plecy kręci głową
w operze wiatr nuci symfonię
dla tych co w nocy spać nie mogą
pod parasolem gwiazd na rynku
gołębie przytulone ciasno
i pan Twardowski z Katarynką
też zasypiają tak jak miasto
sobota, 25 października 2014
NAD KANAŁEM
Z cyklu: Fontanny bydgoskie
nad bydgoskim starym kanałem
jesień coraz śmielej przebarwia liście
mówiłeś: za czwartą śluzą
spaceruję alejką wśród wiązów olch klonów
topola wilhelma czerwienią kłania się nisko
na brzegu kaczki układają dziobami pióra
za czwartą śluzą są dwie fontanny
tryskają wodą w górę z metalowych dysz
jakby chciały dosięgnąć słońca
za wysoko spadają strumieniami w dół
imitując huk górskiego wodospadu
kręgami fal odpływają aż po wyciszenie
przesłaniam ręką oczy aby lepiej
przyjrzeć się miniaturowym tęczom
migoczącym w drobinkach wody
pryzmaty załamanie odbicia
odkurzam w pamięci reguły fizyki
promień słońca przed czy za kroplą
machnięciem dłoni zwołuję gołębie
niecierpliwie czekają na ziarno
i czerstwy chleb
nad bydgoskim starym kanałem
jesień coraz śmielej przebarwia liście
mówiłeś: za czwartą śluzą
spaceruję alejką wśród wiązów olch klonów
topola wilhelma czerwienią kłania się nisko
na brzegu kaczki układają dziobami pióra
za czwartą śluzą są dwie fontanny
tryskają wodą w górę z metalowych dysz
jakby chciały dosięgnąć słońca
za wysoko spadają strumieniami w dół
imitując huk górskiego wodospadu
kręgami fal odpływają aż po wyciszenie
przesłaniam ręką oczy aby lepiej
przyjrzeć się miniaturowym tęczom
migoczącym w drobinkach wody
pryzmaty załamanie odbicia
odkurzam w pamięci reguły fizyki
promień słońca przed czy za kroplą
machnięciem dłoni zwołuję gołębie
niecierpliwie czekają na ziarno
i czerstwy chleb
wtorek, 14 października 2014
W LUSTRZANCE
stoję pośrodku grabinowej polany
ściany drzew łączą się sklepieniem konarów
skrzyżowanych na błękicie jaśniejszego nieba
gałęziowe ornamenty ociekają złotem
jak w barokowym prezbiterium pobliskiego kościoła
strącają liście z każdym podmuchem wiatru
przyglądam się jak wirują w promieniach słońca
w wyszukanych piruetach półobrotach pozach
zanim wplotą się w rozmodlony szelestem dywan
w centrum polany cokół ozdobiony krzyżem
odarty z tynku z raną starych cegieł na boku
na ołtarzu składam jesienną fotografię jesienna ja
sobota, 4 października 2014
piątek, 3 października 2014
DZIECI BAWIĄCE SIĘ Z GĘSIĄ
zdjęcie z internetu: bydgoszcz24.pl
Z cyklu: Fontanny bydgoskie
na Starym Rynku gołębie udają drzemkę
z dziobami sennie wtulonymi w pióra
w kręgach ziaren rzuconych na szczęście
jakby nie chciały zauważać jesieni
większej ilości liści na brukowej kostce
roztańczonych wiatrem przydeptywanych
nawet rozkołysane dzwony z bydgoskiej fary
dawniej kamienieckie dziś zadomowione
dudniącym echem mruczą wśród kamienic
z apteki Pod Złotym Orłem widok na studzienkę
kamienne misy ustawione jedna w drugiej
medaliony maski plujące stróżkami wody
na kolumnie dzieci chłopiec i dziewczynka
bawią się z gęsią wychodzącą z kosza
otula ich palto ze szlachetnego grynszpanu
ponad głowami dzikie gęsi sformowały klucz
pokrzykują może nie tylko do siebie nawzajem
ale też do tej gęsi ze studzienki co bawi się z dziećmi
środa, 24 września 2014
ZMIERZCH W CENTRUM MIASTA
* zdjęcie z internetu www.zarzadcy.com.pl
Z cyklu: Fontanny bydgoskie
wrześniowy schyłek lata
rozsypał się po ulicy kasztanami
rozzłocił w koronach drzew
jeszcze ciepły powiew wiatru
choć zmrok już nadchodzi szybciej
i światła wcześniej zyskują na jasności
na jednej z ławek przed focusem
określam swoje tu i teraz
nie spiesząc się nie goniąc za niczym
za plecami empik z reklamą 3 za 2
z książkami których nawet
nie spróbuję wszystkich przeczytać
kiedyś była tu rzeźnia
w niej Salinger przez chwilę życia
wystawiał swą wrażliwość na próbę
w oddali pylon nowego mostu
dworzec pks tętniący zwykłym rytmem
tramwaj hamuje ze zgrzytem
tuż przed stopami drewniane kładki
prostokątna misa fontanny
ciche szemranie leniwie spokojne
plusk plusk chlap chlap plusk
słupki wody przelewają się
w regularnych odstępach czasu
oddycham pełną piersią moim miastem
szukając sił i nadziei na jutro
zanim wstanę zanim wmieszam się w tłum
ŚWIATŁO I DŹWIĘK
z cyklu: Fontanny bydgoskie
na skwerze przed filharmonią fontanna
próbuję odnaleźć kształt organów
granitowe płyty zaledwie wystają nad ziemię
stara wierzba płacząca na rogu ulic
zamiata rozwichrzoną czupryną zieleń trawy
w rytmie staccato kasztanów pukających o asfalt
swoistego preludium do ostatniego spektaklu
wody pląsającej w reflektorach światła
roztańczonej w dźwiękach jak baletnica
co podskakuje z lekkością raz wyżej raz niżej
w piruetach wiruje w refleksach się zmienia
aż po końcową codę klasycznej wariacji
rozpoznaję utwory Chopina Mozarta Beethovena
u progu jesieni chłodniejsze są wieczory
nawet tu na Słowackiego gdzie serce wciąż gorące
na skwerze przed filharmonią fontanna
próbuję odnaleźć kształt organów
granitowe płyty zaledwie wystają nad ziemię
stara wierzba płacząca na rogu ulic
zamiata rozwichrzoną czupryną zieleń trawy
w rytmie staccato kasztanów pukających o asfalt
swoistego preludium do ostatniego spektaklu
wody pląsającej w reflektorach światła
roztańczonej w dźwiękach jak baletnica
co podskakuje z lekkością raz wyżej raz niżej
w piruetach wiruje w refleksach się zmienia
aż po końcową codę klasycznej wariacji
rozpoznaję utwory Chopina Mozarta Beethovena
u progu jesieni chłodniejsze są wieczory
nawet tu na Słowackiego gdzie serce wciąż gorące
wtorek, 16 września 2014
POTOP
z cyklu: Fontanny bydgoskie
stojąc dziś na granitowych schodach
trudno przekrzyczeć ryk wzburzonej wody
rozbryzgującej się z hukiem o skały
biblijne sceny wyrzeźbione w brązie
bryle innej niż ta której przyszło wcielić się
w korpus śmiercionośnych armat
z dopustu Bożego kipiel walka o przetrwanie
mężczyzna zmaga się z potężnym wężem
komu śmierć komu życie komu ląd
ile jeszcze siły ile oddechów ile chwil
ramiona bezwładnie zwisają z kamienia
matka nie przytula swojego dziecka
ratuj człowieku ratuj siebie i innych
póki starcza tężyzny w mięśniach
dźwigaj omdlałą tonącemu podawaj dłoń
a ty poeto zanim stracisz wiarę w sens życia
spójrz w oczy niedźwiedzicy ratującej młode
i w wyjątkowo łagodne oblicze ocalałego lwa
szumi woda w fontannie błyskają flesze
w parku fortepianowy koncert czytanie ksiąg
potop dźwięków potop słów potop
wtorek, 26 sierpnia 2014
MOŻNA I TAK
W wygodnym fotelu
jak w zwinnym canoe
płyniesz wraz z nurtem Amazonki
w meandrach myśli tropikalny las
anakonda połyka krokodyla
nie potrzebujesz aż tak wiele
może tylko paluszki i keks.
Na południu Afryka
Sahara sypnęła piachem w oczy
nie pomogą pustynne róże
sucho w gardle i tylko w oazach
daktylowe palmy kłaniają się
tamaryszkom fatamorgana
mineralna pod ręką jak dobrze.
Parę kartek na wschód
chiński mur można ominąć
gorzej z Himalajami i Żółtą Rzeką
stożki wulkanów wznoszą się
wysoko nad ryżowe pola
feng shui i chińskie pałeczki
sprzyjają medytacji przy herbacie.
Daleko do polarnego koła
psie zaprzęgi bez rozkładu jazdy
gdzie Antarktyda a gdzie Arktyka
na skróty przez spis treści wracasz
topnieją kostki lodu w centrum
gdzieś pomiędzy biegunami
bujanego fotela.
piątek, 15 sierpnia 2014
NIEZMIERZONE PRZESTRZENIE
Niezmierzone przestrzenie
Łąk zielonych, kwieciem przybranych,
Łanów zbóż wysmaganych wiatrem,
Przepasanych wstęgą polnych dróg,
Wiodących aż po horyzont,
Gdzie ziemia z niebem się łączy
I klamrą tęczy spina.
Niezmierzone przestrzenie,
Chabrów, maków, rumianku,
Stawów porośniętych trzciną,
Z płaczącą wierzbą starą,
Co w zadumie przysiadła na brzegu
I z białą korą brzóz,
Szumiących dziś jakoś inaczej.
Oczami widok ten chłonę,
By zatrzymać go na zawsze,
Głęboko do serca schować,
Jak skarb najdroższy, jak skałę,
Na której budować mi przyjdzie.
Zanim całkiem odejdę, odpłynę,
Zanim powiem: "Witaj, Irlandio!"
czwartek, 14 sierpnia 2014
NA WYSYPISKU
Na wysypisku ludzkich uczuć,
W lesie idei i marzeń,
Mieszkam w domu
Z kartonu
Bez okien i drzwi.
W ogrodzie osty nadziei
Zakwitływśród cierni miłości,
Na rabatach łez
Biały bez
Wyrósł mi.
Aleją akacjowych myśli,
W gordyjski węzeł splątanych,
Idę tak jak wielu
Prosto do celu
Całkiem sam.
Wśród tolerancji ostrych kolców
I rzepów wyobraźni
Uczę się ludzkości
W codzienności,
Jaką mam.
piątek, 18 lipca 2014
KSIĄŻĘ POETÓW I PARASOLKI
zdjęcie: Fanfare Ciocarlia z internetu www.boredpanda.com/floating-umbrellas-canopy-street-agueda-portugal-2014/
lipiec Agueda małe portugalskie miasteczko
to tutaj południowe słońce żarem zniewala mury
suchość w gardle domaga się kolejnego łyka wody
stąpamy po zielonym dywanie ignorując porę sjesty
podobnie jak grupa zziajanych turystów wędrujących
z aparatem w jednej i butelką mineralnej w drugiej ręce
nad Rua Luis de Camoes wzburzone morze parasolek
zespolonych ze sobą harmonią kształtu i paletą barw
cienistym konturem rzucanym na płytę deptaku
za wysoko aby uchwycić się plastikowej rączki
oderwać na chwilę od spraw bezbarwnej egzystencji
poszybować z wiatrem w stronę własnego renesansu
jeszcze przytulimy się uśmiechniemy do zdjęcia
poprawimy włosy zanim włożymy okulary z filtrem
zanim Camoes pozostanie znowu tylko legendą
wtorek, 8 lipca 2014
JEDEN LETNI DZIEŃ
gdzieś w połowie Mariackiej między bramą a katedrą
melodia skrzypiec lekko wplata się w gwar codzienności
w futerale parę monet nad nimi uśmiech dziękuje oklaskom
tu przedproża zstępują schodami na brukową nawierzchnię
gościnnie rozkładają poręcze żelazne hartowane w kuźni
opierając je majestatycznie na wspornikach z kamienia
kuszą oczy bursztynowe naszyjniki rozwieszone na nitkach
jantarowe statki z wiatrem uchwyconym w bryłkach żagli
inkluzje much które kiedyś beztrosko przylgnęły do żywicy
rzygacze czekają na deszcz aby celnie plunąć na kocie łby
niezależnie od kurantu zegara i południowego Anioł Pański
na rozkwitającą w pośpiechu łąkę wielobarwnych parasolek
jeszcze zdążymy westchnąć aromatem kawy w Literackiej
delektując się słowami wiersza pośród zwisających petunii
zanim zbrunatnieją chmury zanim błyskawica rozedrze niebo
sobota, 14 czerwca 2014
poniedziałek, 9 czerwca 2014
PRZYTUL MNIE
Jestem bąblem na wodzie,
Drżącym liściem skulonym na wietrze,
Białym szronem na siwej brodzie,
Błyskiem światła,nikłym cieniem, powietrzem.
Jestem. Jestem chwilą,
Przenikalną, przemijalną siódmą milą.
Jestem, byłam, może będę, może nie.
Więc - przytul mnie!
wiersz z tomiku "Bliżej...", 2006.
niedziela, 1 czerwca 2014
PROTEST
Zabierzcie wiersze poetom,
Zniszczcie drzewom konary.
Zalepcie okna gazetą,
Wytępcie wszystkie komary.
Zabijcie wszystkie zwierzęta,
Całkiem podepczcie trawniki.
Załóżcie gołębiom pęta,
Staniecie się wielkim NIKIM.
*jeden z wcześniejszych wierszy, trochę zmieniony, wciąż aktualny.
sobota, 17 maja 2014
ZDJĘCIE DO ALBUMU
zdjęcie z internetu: www.thatericalper.com
może kiedyś odpowiemy na list
wrzucony do skrzynki na Abbey Road
parę dźwięków muzyki stąd
z sentymentu do winylowych płyt
kręcących się hipnotycznie w kółko
i minionej epoki wielkich wzruszeń
my ubiegłowieczni czasem wracamy
przechodzimy na drugą stronę
niezależnie od zielonego światła
jeszcze staniemy na chwilę na pasach
trochę inaczej albo raczej tak samo
na boso i z papierosem w ręce
z zagadkowym jeśli ukrytym w tle
jeszcze zaśpiewamy all you need is love
zanim w albumie wypełni się ostatnia karta
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















