wtorek, 20 października 2020
PUNKT WIDOKOWY III
zdjęcie z internetu
za oknem jest jakoś inaczej
pękają kolczaste łupiny
lśniące kasztany stukają o asfalt
przy fontannie starsza kobieta
rozkrusza kromkę chleba
wokół niej zlatują się gołębie
na ławce bezdomny
poprawia łachman pod głową
prostuje przygarbione plecy
ludzie zamaskowani
jeden daleko od drugiego
idą po chodniku w przeciwne strony
jesiennieją drzewa zmieniają się
zieleń przybiera odcienie rudego
i tylko wewnątrz wciąż ta sama pustka
niedziela, 18 października 2020
ZŁOTE ŁZY
obraz z internetu - Gustav Klimt "Złote łzy"
gdyby łzy miały jakąkolwiek wartość
nie spływałyby swobodnie po policzkach
nie kapałyby spod poczernionych tuszem rzęs
nie kapałyby spod poczernionych tuszem rzęs
przylgnęłaś do muru z żółtego piaskowca
jak jaszczurka do kamienia rozgrzanego słońcem
jasne włosy w pierścionki zwijał wiatr
jak jaszczurka do kamienia rozgrzanego słońcem
jasne włosy w pierścionki zwijał wiatr
chciałaś być jak Wenus rodząca się z muszli
wśród morskich fal kołysanych oddechem Zefirów
gdybyś to ty a nie ona była boginią miłości
wśród morskich fal kołysanych oddechem Zefirów
gdybyś to ty a nie ona była boginią miłości
melancholia nie muskałaby twoich ust
z ukrycia nie zazdrościłabyś kochankom
zatraconym w pocałunkach i pieszczotach
z ukrycia nie zazdrościłabyś kochankom
zatraconym w pocałunkach i pieszczotach
gdyby łzy miały jakąkolwiek wartość
pozwoliłyby na narodziny drugiej Wenus
może gdyby były to złote łzy
pozwoliłyby na narodziny drugiej Wenus
może gdyby były to złote łzy
czwartek, 24 września 2020
OD KOŃCA ALBO OD POCZĄTKU
zdjęcie z internetu
rozżółciły się łąki nostalgiczną nawłocią
rozzłociły ogrody słonecznikami
świt coraz leniwiej podąża za czasem
rozzłociły ogrody słonecznikami
świt coraz leniwiej podąża za czasem
schyłek lata wydawałoby się że to koniec
zboże w młynach słoma w stodole
w wiklinowym koszyku rumienią się jabłka
zboże w młynach słoma w stodole
w wiklinowym koszyku rumienią się jabłka
a tu jesień jarzębiną potrząsa korale szykuje
w kieszeń sukni kasztan wsuwa na szczęście
żądna zmian dziarsko plecak zarzuca na ramię
w kieszeń sukni kasztan wsuwa na szczęście
żądna zmian dziarsko plecak zarzuca na ramię
wśród drobiazgów pędzle farby i notes
z rozpisanym harmonogramem na kolejne dni
by żywiołowość z dobrą organizacją złączyć
z rozpisanym harmonogramem na kolejne dni
by żywiołowość z dobrą organizacją złączyć
gdybyś miał taki notes starannie oprawiony
z mnóstwem dziewiczo - białych kartek wewnątrz
czy poświęciłbyś jedną z nich na pożegnanie
z mnóstwem dziewiczo - białych kartek wewnątrz
czy poświęciłbyś jedną z nich na pożegnanie
sobota, 19 września 2020
JUTRO BĘDZIEMY GDZIE INDZIEJ
"Żniwiarka" William Adolphe Bouguereau, zdjęcie z internetu
środek sierpnia złoci się pszenicznym ziarnem
pachnie chlebem rozbrzmiewa śpiewaniem
przy maryjnych kapliczkach
pachnie chlebem rozbrzmiewa śpiewaniem
przy maryjnych kapliczkach
to dobry czas na początek nowego
znowu trzeba będzie podwinąć rękawy
stanąć za pługiem ugór w żyzną ziemię zmieniać
znowu trzeba będzie podwinąć rękawy
stanąć za pługiem ugór w żyzną ziemię zmieniać
życie jest ciągiem nieustannych zmian
idzie do przodu krok za krokiem dzień po dniu
nowe cele nowe plany na drodze stawia
idzie do przodu krok za krokiem dzień po dniu
nowe cele nowe plany na drodze stawia
za nic mając przypadłość człowieczą
że czasami ogląda się w tył i za tym co było
za tymi których pokochał tak po ludzku tęskni
że czasami ogląda się w tył i za tym co było
za tymi których pokochał tak po ludzku tęskni
sobota, 5 września 2020
PO TAMTEJ STRONIE
zdjęcie z internetu
chciałaś aby sen się nie kończył
a nowy dzień nie nastał wcale
może to za sprawą bursztynowej poświaty
a nowy dzień nie nastał wcale
może to za sprawą bursztynowej poświaty
w takim kolorze słońce znikało za horyzontem
znowu byłaś małą dziewczynką uczepioną dłoni ojca
bosymi stopami stąpaliście po grząskim piasku
znowu byłaś małą dziewczynką uczepioną dłoni ojca
bosymi stopami stąpaliście po grząskim piasku
tylko tak można było dojść nad brzeg morza
niedostępny w jakichkolwiek innych snach
na granicę odmiennych stanów skupienia
niedostępny w jakichkolwiek innych snach
na granicę odmiennych stanów skupienia
jak dwie ważki w bryłce bursztynu
w idealnej harmonii z przestrzenią i czasem
trwaliście obok siebie wsparci o wieczność
w idealnej harmonii z przestrzenią i czasem
trwaliście obok siebie wsparci o wieczność
nie chciałaś aby sen się skończył
nie chciałaś wracać do rzeczywistości w której
wciąż nie byłaś pewna kim naprawdę jesteś
nie chciałaś wracać do rzeczywistości w której
wciąż nie byłaś pewna kim naprawdę jesteś
poniedziałek, 6 lipca 2020
ZWIĄZEK PRZYCZYNOWO - SKUTKOWY
zdjęcie z internetu: freepik.com
może wszystko potoczyłoby się inaczej
gdybyś nie upuściła glinianego wazonu nie rozbiła
nie zamieniła go w garść żałosnych skorup
gdybyś wybrała jakąkolwiek inną drogę
choćby leśną ścieżynę wijącą się wzdłuż strumienia
z dala od ogrodu strzeżonego drewnianym płotem
gdybyś nie rozdarła sukienki nie poraniła się
przeciskając się przez poluzowane sztachety
nie wyciągnęła ręki po okazałe kwiaty
z piegowatą tarczą pośrodku żółtej grzywy
gdyby było trochę wcześniej albo trochę później
może nie ujrzałabyś pytającego spojrzenia
nie musiałabyś niczego wyjaśniać tłumaczyć
że zapewne wszystko potoczyłoby się inaczej
gdyby Van Gogh nie namalował słoneczników
może wszystko potoczyłoby się inaczej
gdybyś nie upuściła glinianego wazonu nie rozbiła
nie zamieniła go w garść żałosnych skorup
gdybyś wybrała jakąkolwiek inną drogę
choćby leśną ścieżynę wijącą się wzdłuż strumienia
z dala od ogrodu strzeżonego drewnianym płotem
gdybyś nie rozdarła sukienki nie poraniła się
przeciskając się przez poluzowane sztachety
nie wyciągnęła ręki po okazałe kwiaty
z piegowatą tarczą pośrodku żółtej grzywy
gdyby było trochę wcześniej albo trochę później
może nie ujrzałabyś pytającego spojrzenia
nie musiałabyś niczego wyjaśniać tłumaczyć
że zapewne wszystko potoczyłoby się inaczej
gdyby Van Gogh nie namalował słoneczników
sobota, 21 marca 2020
IMPASTO
zdjęcie z internetu. Obraz - Justyna Kopania.
jak można zasnąć tak zwyczajnie
kiedy noc staje się inspiracją
hipnotyzuje fantastyką iluzji i bajki
przy sztaludze siadasz na drewnianym krześle
łączysz farby w pożądany kolor potem nożem
nakładasz na płótno grubymi warstwami
jakbyś malowała i rzeźbiła jednocześnie
w trójwymiarowości ujarzmiając światło
jak w złożonych parasolkach krople dżdżu
tak powstaje ulica lśniąca od deszczu
z domami po obu stronach i latarnią
sierp księżyca wśród gromady gwiazd
i tych dwoje co podają sobie ręce
czarny kot widzi wszystko czarny kot wie
że artyści zwykle nie sypiają nocą
jak można zasnąć tak zwyczajnie
kiedy noc staje się inspiracją
hipnotyzuje fantastyką iluzji i bajki
przy sztaludze siadasz na drewnianym krześle
łączysz farby w pożądany kolor potem nożem
nakładasz na płótno grubymi warstwami
jakbyś malowała i rzeźbiła jednocześnie
w trójwymiarowości ujarzmiając światło
jak w złożonych parasolkach krople dżdżu
tak powstaje ulica lśniąca od deszczu
z domami po obu stronach i latarnią
sierp księżyca wśród gromady gwiazd
i tych dwoje co podają sobie ręce
czarny kot widzi wszystko czarny kot wie
że artyści zwykle nie sypiają nocą
niedziela, 23 lutego 2020
IMPRESJA PROWANSALSKA
zdjęcie z internetu
noc nad Rodanem
bezwiednie przylgnęłaś do ciemności
w tonacji wszelkich odcieni granatu
do ramienia mężczyzny milczącego obok
cóż wtedy wiedziałaś o szaleństwie
obsesji i wewnętrznym chaosie
może łączyła was tylko chwila
spacer chrzęst butów na mokrym piasku
i zabytkowe miasto po drugiej stronie rzeki
zasypiające gasnącym światłem w oknach
latarnie których blask ledwie muskał fale
może łączyły was żółto –złote gwiazdy
wypatrywanie tej jednej spadającej
dającej nadzieję na spełnienie marzeń
w przeróżnych konstelacjach nie tylko gwiezdnych
noc nad Rodanem
bezwiednie przylgnęłaś do ciemności
w tonacji wszelkich odcieni granatu
do ramienia mężczyzny milczącego obok
cóż wtedy wiedziałaś o szaleństwie
obsesji i wewnętrznym chaosie
może łączyła was tylko chwila
spacer chrzęst butów na mokrym piasku
i zabytkowe miasto po drugiej stronie rzeki
zasypiające gasnącym światłem w oknach
latarnie których blask ledwie muskał fale
może łączyły was żółto –złote gwiazdy
wypatrywanie tej jednej spadającej
dającej nadzieję na spełnienie marzeń
w przeróżnych konstelacjach nie tylko gwiezdnych
sobota, 16 listopada 2019
PRZED OBRAZEM MUNCHA
zdjęcie z internetu
gdybyś spóźnił się na samolot do Oslo
z pewnością nie studiowałbyś teraz
szczegółowej anatomii krzyku
nie rozkładałbyś go na pierwiastki
beznadziei przerażenia bólu i bezsilności
nieuchronnie zmierzających ku erupcji
narastających pod sklepieniem czaszki
w zdeformowanej pozbawionej włosów głowie
ciasno zakleszczonej w imadle dłoni
nie przerażałaby cię krwista łuna nad fiordem
i rozdziawione jak krater wulkanu usta
nie wpatrywałbyś się w obraz jak w lustro
gdybyś spóźnił się na samolot do Oslo
z pewnością nie studiowałbyś teraz
szczegółowej anatomii krzyku
nie rozkładałbyś go na pierwiastki
beznadziei przerażenia bólu i bezsilności
nieuchronnie zmierzających ku erupcji
narastających pod sklepieniem czaszki
w zdeformowanej pozbawionej włosów głowie
ciasno zakleszczonej w imadle dłoni
nie przerażałaby cię krwista łuna nad fiordem
i rozdziawione jak krater wulkanu usta
nie wpatrywałbyś się w obraz jak w lustro
niedziela, 11 sierpnia 2019
PRZENIKANIE
zdjęcie z internetu
alert pogodowy wypełniał się
burza z piorunami ulewa wichura
żywioły natury osiągały apogeum
z wody jestem
z tętniącego źródła i rwących potoków
z rozkołysania fal między brzegami
z ognia jestem
z iskier rozproszonych i żaru palenisk
z płomiennej niecierpliwości i wygasania
z wiatru jestem
z powietrza i nagłych porywów
z cichych westchnień i przemijania
z ziemi jestem
z uprawnych pól i skalistych grani
z ziaren piasku opadających w klepsydrze
wewnętrzna nieobecność oswajała lęk
na parapecie okna gromnica
przeciwstawiała się żywiołom
alert pogodowy wypełniał się
burza z piorunami ulewa wichura
żywioły natury osiągały apogeum
z wody jestem
z tętniącego źródła i rwących potoków
z rozkołysania fal między brzegami
z ognia jestem
z iskier rozproszonych i żaru palenisk
z płomiennej niecierpliwości i wygasania
z wiatru jestem
z powietrza i nagłych porywów
z cichych westchnień i przemijania
z ziemi jestem
z uprawnych pól i skalistych grani
z ziaren piasku opadających w klepsydrze
wewnętrzna nieobecność oswajała lęk
na parapecie okna gromnica
przeciwstawiała się żywiołom
sobota, 11 maja 2019
REMINISCENCJA KOLECZKOWSKA
zapachniało świeżo parzoną kawą i kwiatami jabłoni
zajaśniało promieniem słońca utkanym w koronkach
w białym salonie duch poezji przysiadł na kanapach
monolog myśli przeglądał się w kolejnych wierszach
między wersami było więcej swobodnej przestrzeni
miejsca na dialog na refleksję na łzę spływającą z rzęs
każdy z nas miał inną wrażliwość i drogę za sobą inną
na krześle poduszki w kształcie serca kot na stole
chwile mijały zbyt szybko poganiane czasem
niedziela, 3 marca 2019
POGRZEB OJCA
zdjęcie z internetu
pierwszy szedł chłopak z krzyżem
za nim ksiądz we fioletowym ornacie
w odcieniu ciemnych kwiatów lawendy
potem byłeś ty tak nieprawdopodobnie ukryty
w dębowej trumnie z mosiężnymi uchwytami
powieźli po śniegu pod górę cmentarną aleją
modrzewie szumiały tak samo jak wcześniej
żegnały się z tobą konarami wolnymi od igieł
zdążyły cię dobrze poznać przez dziewięć lat
dalej garstka nas przytulonych do czerni
do ciężaru wieńców i kwiatów do szklanych zniczy
szliśmy w milczeniu niewyraźni łzawo rozmazani
przy grobie chwyciłaś zmrożoną grudkę ziemi
kto bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem
rozkruszyłaś palcami niech lekką będzie na wieki
dębowe wieko głucho zadudniło amen
dźwięk trąbki melodią docierał do sosen
cicho śpiewały ci kołysankę do snu
pierwszy szedł chłopak z krzyżem
za nim ksiądz we fioletowym ornacie
w odcieniu ciemnych kwiatów lawendy
potem byłeś ty tak nieprawdopodobnie ukryty
w dębowej trumnie z mosiężnymi uchwytami
powieźli po śniegu pod górę cmentarną aleją
modrzewie szumiały tak samo jak wcześniej
żegnały się z tobą konarami wolnymi od igieł
zdążyły cię dobrze poznać przez dziewięć lat
dalej garstka nas przytulonych do czerni
do ciężaru wieńców i kwiatów do szklanych zniczy
szliśmy w milczeniu niewyraźni łzawo rozmazani
przy grobie chwyciłaś zmrożoną grudkę ziemi
kto bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem
rozkruszyłaś palcami niech lekką będzie na wieki
dębowe wieko głucho zadudniło amen
dźwięk trąbki melodią docierał do sosen
cicho śpiewały ci kołysankę do snu
niedziela, 24 lutego 2019
CHWILA W CZASIE
zdjęcie z internetu
tego roku wiosna przyszła wcześniej
zakwitła zawilcami na twoje urodziny
nie chciałeś poczekać
wolałeś odejść
wraz z cichnącym śpiewem kolęd
kiedy sosnowy las skrzył się śnieżną bielą
tabliczka z krzyża mamy jak nieśmiertelnik
zsunęła się w ślad za tobą
może to przypadek a może tak miało być
zegarek chodził dalej trybiki przesuwały
wskazówki w jedynie słusznym kierunku
sekundnikiem spieszyły do pełnej minuty
to nie czas się zatrzymał to ty
wysiadłeś na przystanku końca trasy
albo na początku nowej
tego roku wiosna przyszła wcześniej
zakwitła zawilcami na twoje urodziny
nie chciałeś poczekać
wolałeś odejść
wraz z cichnącym śpiewem kolęd
kiedy sosnowy las skrzył się śnieżną bielą
tabliczka z krzyża mamy jak nieśmiertelnik
zsunęła się w ślad za tobą
może to przypadek a może tak miało być
zegarek chodził dalej trybiki przesuwały
wskazówki w jedynie słusznym kierunku
sekundnikiem spieszyły do pełnej minuty
to nie czas się zatrzymał to ty
wysiadłeś na przystanku końca trasy
albo na początku nowej
niedziela, 17 lutego 2019
PUNKT WIDOKOWY II
zdjęcie z internetu
wycięli drzewa morwy sprzed domu
skrzydlaci przyjaciele już nie przylecą
nie będą kłócić się o dojrzałość owoców
przepychać się trzepotać skrzydłami
przeskakiwać z furkotem z gałęzi na gałąź
nie będą więcej siadać na parapecie
po drugiej stronie okna puste krzesło
wsparte szczebelkowym oparciem o stół
nogami kurczowo trzyma się podłogi
jakby chciało ocalić swój drewniany byt
niedoskonały przecież wytarty i rozchwiany
przed ostatecznym sądem
cisza w kącie przyklękła żałobnie
dławi w gardle wyciska łzy z oczu
na paciorkach różańca modli się o wieczność
wycięli drzewa morwy sprzed domu
skrzydlaci przyjaciele już nie przylecą
nie będą kłócić się o dojrzałość owoców
przepychać się trzepotać skrzydłami
przeskakiwać z furkotem z gałęzi na gałąź
nie będą więcej siadać na parapecie
po drugiej stronie okna puste krzesło
wsparte szczebelkowym oparciem o stół
nogami kurczowo trzyma się podłogi
jakby chciało ocalić swój drewniany byt
niedoskonały przecież wytarty i rozchwiany
przed ostatecznym sądem
cisza w kącie przyklękła żałobnie
dławi w gardle wyciska łzy z oczu
na paciorkach różańca modli się o wieczność
sobota, 2 lutego 2019
PIĘĆ MINUT
zdjęcie z internetu
pięć minut
skulenia się w sobie
przybierania
pozycji embrionalnej
ze
skrzyżowanymi ramionami na piersiach
chwila
równoległa wyrwana z czasu
gdzieś
pomiędzy snem a rzeczywistością
pomiędzy
niebytem a konkretem
kiedy
świadomość wsącza się w mózg
dozowana jak
kroplówka z pierwiastkami
kropla po
kropli wczoraj w dzisiaj
po
pulsowanie skroni i wyciągnięcie ręki
w stronę
budzika aby nie drażnił ciszy
by nie
obudził tego czego nie można obudzić
pięć minut
scalania rozsypanych kawałków
w mizerną całość gotową podjąć wyzwanie
musisz wstać
musisz iść musiszniedziela, 20 stycznia 2019
ODWIEDZINY
zdjęcie z internetu
na szpitalnym korytarzu zatrzymałaś się
przed oszklonymi drzwiami z napisem neurologia
mózg krztusił się w oparach myśli
nerwy napięte jak struny skrzypiec
gotowe były jękiem wedrzeć się w ciszę
wewnątrz serce biło tak niespokojnie
jak serce zająca dygoczącego pod miedzą
gdyby nie skóra rozpadłabyś się na kawałki
przezroczystość pozwalała na obserwację
bliżej nieokreślonego „niepoddawajsię”
krążyło między kroplówką maską z tlenem
pampersami i inwalidzkim wózkiem
nie poddawaj się - słowa utworzyły logiczny ciąg
usta wykrzywiły się w uśmiechu
ręka otworzyła drzwi
na szpitalnym korytarzu zatrzymałaś się
przed oszklonymi drzwiami z napisem neurologia
mózg krztusił się w oparach myśli
nerwy napięte jak struny skrzypiec
gotowe były jękiem wedrzeć się w ciszę
wewnątrz serce biło tak niespokojnie
jak serce zająca dygoczącego pod miedzą
gdyby nie skóra rozpadłabyś się na kawałki
przezroczystość pozwalała na obserwację
bliżej nieokreślonego „niepoddawajsię”
krążyło między kroplówką maską z tlenem
pampersami i inwalidzkim wózkiem
nie poddawaj się - słowa utworzyły logiczny ciąg
usta wykrzywiły się w uśmiechu
ręka otworzyła drzwi
piątek, 11 stycznia 2019
WEJŚCIE
zdjęcie z internetu
drzwi były
już naprawdę stare
wsparte na
przerdzewiałych zawiasach
jak na
inwalidzkich kulach
z wysiłkiem
szorowały kamienną posadzkę
niechętnie
zapraszając gości do wnętrza
ceglanej
piwnicy wymalowanej na popiel
z jękiem
otrzepywały wystające drzazgi
i farbę zapewne
pamiętającą lata rozkwitu
kamienicy z
początku ubiegłego stulecia
mosiężna
gałka dawno straciła połysk
rozchwiana z
poluzowaną podkładką
jak rozjuszony
pies kąsała ufne palce
nie nabyłaś
umiejętności przenikania
krok w przód
krok w tył chwila wahania
maszkarony
chichocząc założyły się o wiersz
czwartek, 22 listopada 2018
PUNKT WIDOKOWY
zdjęcie z internetu
czasami widok z okna obejmuje cały świat
piasek Sahary zgłębiony kolorem tynku
na ścianie sąsiedniej wiekowej kamienicy
z lufcikami szeroko otwartymi do muzyki
do sal koncertowych z genialną akustyką
i kryształowymi żyrandolami w foyer
po niebie bezkresnym i błękitnym jak ocean
przepływają obłoki żaglowcom podobne
krzewy morwy sięgają wyżej drugiego piętra
zieloność zmienia się w złoto później w nagość
gołębie z jasnymi obwódkami na szyi trzepoczą
skrzydłami wśród gałęzi czasem przysiadają
na parapecie zaglądają do wnętrza pokoju
w którym siedzisz przy stole wsparty o laskę
i przez otwarte okno patrzysz na świat
niedziela, 4 listopada 2018
MIĘDZY PERUKOWCEM A WRZOSAMI
w arboretum pojawiłaś się nie wiadomo skąd
z pół sprawnym aparatem fotograficznym
szłaś lipową aleją mocno utykając na lewą nogę
nie miałaś sukni suto drapowanej na biodrach
ani długich włosów misternie upiętych w kok
nie byłaś białą damą nie byłaś też jesienią
choć pożółkłe liście ozdabiały welurowy szal
zmienną mozaiką broszek haftów i koronek
a babie lato uczepiło się roztańczonych frędzli
burgundowe hortensje tak je nazwałaś
nabierały głębokiej barwy grzanego wina
z imbirem goździkami i cynamonem
sobota, 29 września 2018
W PAŁACU STARYM
słucham jak grasz na fortepianie Krall and Seidler
tym wyjątkowym dziewiętnastowiecznym
należącym niegdyś do Zygmunta Noskowskiego
drewniane młoteczki ciepło otulone filcem
uderzają w struny rozciągnięte na metalowej ramie
w ostromeckim parku jesień sięga koron drzew
tuż obok wiekowe fortepiany rezydują w kuluarach
rozstrojone roztrzęsione i przygłuche już nieco
wspominają z nostalgią czasy własnej świetności
podziwiam twoje dłonie - dłonie pianisty
zadbane delikatne o smukłych palcach
biegających zadziwiająco lekko po klawiaturze
by po chwili z całej siły uderzyć
kilka klawiszy na raz w głośnym akordzie
czy ty to słyszysz czy słyszysz to Fryderyku
kieruję myśli do kamiennego popiersia
i pałacowego kota który zwykle ignoruje ludzi
ale czasem przychodzi posłuchać muzyki
niedziela, 2 września 2018
STUDIUM CHWILI
zdjęcie z internetu
- dla Małgorzaty Lebdy
wiersz zamiast fotografii
noc wcale nie była taka ciemna
do granatu skłaniała się bardziej niż do czerni
wędrujące cienie przystanęły w świetle latarni
przytuliłaś się do słonecznika
z rozmiłowaniem i zjawiskowym zachwytem
przymknęłaś oczy nikły uśmiech rozjaśnił twarz
może w myślach pobiegłaś łąkami na przełaj
w stronę rodzinnego domu na podkarpackiej wsi
gdzie zza płotu witały cię kwiaty żółte piegowate
sterczące na wyniosłych łodygach
i brzęczenie miododajnych pszczół
wyobraźnia podpowiadała studium chwili
a może chwila sama w sobie stanowiła punctum poezji
uchwycona na fotografii która nie powstała
chociaż powinna być
- dla Małgorzaty Lebdy
wiersz zamiast fotografii
noc wcale nie była taka ciemna
do granatu skłaniała się bardziej niż do czerni
wędrujące cienie przystanęły w świetle latarni
przytuliłaś się do słonecznika
z rozmiłowaniem i zjawiskowym zachwytem
przymknęłaś oczy nikły uśmiech rozjaśnił twarz
może w myślach pobiegłaś łąkami na przełaj
w stronę rodzinnego domu na podkarpackiej wsi
gdzie zza płotu witały cię kwiaty żółte piegowate
sterczące na wyniosłych łodygach
i brzęczenie miododajnych pszczół
wyobraźnia podpowiadała studium chwili
a może chwila sama w sobie stanowiła punctum poezji
uchwycona na fotografii która nie powstała
chociaż powinna być
środa, 15 sierpnia 2018
PAMIĘTAJ
zdjęcie z internetu
żebyś się za
mnie modliła
powiedział
cicho i tak samo cicho wyszedł
zostawiając
za sobą drzwi otwarte na oścież
i ją
nagle
posmutniałą
na progu
nie
rozumiała
dlaczego
wybrał w lesie tamto drzewo
i dlaczego
nie wystruga dla niej pajacyka
wtorek, 15 maja 2018
WIOSENNA PRZEBUDZENIE
zdjęcie z internetu
wyłoniłaś się z mgły
w zwiewnej kwiecistej sukience
wzrokiem przenikałem przezroczystość
błądziłem po krągłościach i wgłębieniach
odnajdując idealną harmonię kształtów
bosymi stopami ledwie trącałaś stokrotki
tak słodko szeptałaś moje imię
ustami w kolorze dojrzałych malin
o których można jedynie pomarzyć wiosną
gotów byłem rozsmakować się w tobie
zatracić się bez pamięci zatopić do dna
ognie piekielne na anielskie skrzydła zamienić
spłoszona dzwonkiem budzika uciekłaś w mgłę
i wciąż nie wiem czy byłaś naprawdę
czy tylko sennym majakiem zwiodłaś mnie o poranku
wyłoniłaś się z mgły
w zwiewnej kwiecistej sukience
wzrokiem przenikałem przezroczystość
błądziłem po krągłościach i wgłębieniach
odnajdując idealną harmonię kształtów
bosymi stopami ledwie trącałaś stokrotki
tak słodko szeptałaś moje imię
ustami w kolorze dojrzałych malin
o których można jedynie pomarzyć wiosną
gotów byłem rozsmakować się w tobie
zatracić się bez pamięci zatopić do dna
ognie piekielne na anielskie skrzydła zamienić
spłoszona dzwonkiem budzika uciekłaś w mgłę
i wciąż nie wiem czy byłaś naprawdę
czy tylko sennym majakiem zwiodłaś mnie o poranku
sobota, 7 kwietnia 2018
IMPLIKACJA
zdjęcie z internetu
spotykamy
się
przypadkiem
mimochodem
na chwilę
lub na dłużej
może na
życie całe
potykamy się
o poglądy zasady
dążenia
zbyt wysokie
krawężniki
własne nogi i wyboje
tykamy
rytmem serca
bardziej lub
mniej miarowym
jak zegary
te z wahadłem i te bez
my
niezależni hardzi
podzieleni
chociaż może
przez to właśnie
bliscy tak
wtorek, 3 kwietnia 2018
NAGLE
zdjęcie z internetu
rozsmakowaliśmy
się w sobie
gwałtownie coraz
bardziej łakomie
niecierpliwie
błądząc po atłasie skóry
zachłannie zagarniając
się
w uścisku
tak mocnym
jakby świat
miał przestać istnieć
jutro przeczytamy
w gazetach
o spektakularnym
wybuchu supernowej
i o tym że
kogoś zabrakło
sobota, 3 lutego 2018
SKAZA
zdjęcie z internetu: rzeźba Camille Claudel "Walc".
o nieszczęsna Camille Claudel
naprawdę uwierzyłaś że pozwolą ci rozwinąć skrzydła
że nie przytną nie wyrwą nie skrępują
palcami gładziłaś linię pośladków rzeźbę piersi
namiętnych kochanków ranionych strzałą kupidyna
będą sobie wierni na wieki w bryle marmuru lub brązu
droga geniuszu nad przepaścią szaleństwa prowadzi
wystarczy jeden nierozważny krok by runąć w dół
wraz z echem zatrzaskiwanych drzwi tego świata
zniszczyć usunąć wszystko potem już tylko koty
jęczeć będą o porankach bez radości przebudzenia
one nie snują intryg nie kradną nie zdradzają
przez dno butelki zwielokrotnienie jaźni
samotność w łachmanach wydaje się mniej bolesna
gdy po eksplozji furii zastyga skulona w kącie pokoju
okno nie jest bramą do wolności ani do piątego wymiaru
w korytarzach chichot odbija się od ścian Camille
Camille Claudel może gdybyś nie była kobietą…
o nieszczęsna Camille Claudel
naprawdę uwierzyłaś że pozwolą ci rozwinąć skrzydła
że nie przytną nie wyrwą nie skrępują
palcami gładziłaś linię pośladków rzeźbę piersi
namiętnych kochanków ranionych strzałą kupidyna
będą sobie wierni na wieki w bryle marmuru lub brązu
droga geniuszu nad przepaścią szaleństwa prowadzi
wystarczy jeden nierozważny krok by runąć w dół
wraz z echem zatrzaskiwanych drzwi tego świata
zniszczyć usunąć wszystko potem już tylko koty
jęczeć będą o porankach bez radości przebudzenia
one nie snują intryg nie kradną nie zdradzają
przez dno butelki zwielokrotnienie jaźni
samotność w łachmanach wydaje się mniej bolesna
gdy po eksplozji furii zastyga skulona w kącie pokoju
okno nie jest bramą do wolności ani do piątego wymiaru
w korytarzach chichot odbija się od ścian Camille
Camille Claudel może gdybyś nie była kobietą…
piątek, 24 listopada 2017
BEZ ZACHWYTU
zdjęcie z internetu
oswajam mglistość poranków
spóźnionych zaspanych
leniwie wyłaniających się z mroku
w deszczu wirujących liści
gubię kroki potykam się o przeszkody
bardziej lub mniej realne
powietrze pełne wilgoci i zgnilizny
taki zapach ma matka ziemia
otulona listopadową melancholią
dłonią ocieram lepkość z czoła
głowę kryję pod kapturem
posiwiałych pajęczyn
myśli nie układają się w słowa
przecież świat i tak będzie istniał
beze mnie
oswajam mglistość poranków
spóźnionych zaspanych
leniwie wyłaniających się z mroku
w deszczu wirujących liści
gubię kroki potykam się o przeszkody
bardziej lub mniej realne
powietrze pełne wilgoci i zgnilizny
taki zapach ma matka ziemia
otulona listopadową melancholią
dłonią ocieram lepkość z czoła
głowę kryję pod kapturem
posiwiałych pajęczyn
myśli nie układają się w słowa
przecież świat i tak będzie istniał
beze mnie
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























